Widzew wygrywa w Toruniu. Elanę pogrążył były reprezentant Polski

Piłka Nożna, Widzew wygrywa Toruniu Elanę pogrążył były reprezentant Polski - zdjęcie, fotografia
Arkadiusz Kobyliński 06/10/2019 14:06

Mecz zapowiadany jako piłkarskie święto pod względem sportowym rozczarował. W 12. kolejce II ligi Elana Toruń przegrała na własnym stadionie z Widzewem Łódź 0:1.

Na niedzielne starcie do Torunia przyjechał Widzew Łódź. To spotkanie było określane jako piłkarskie święto, ze względu na przyjaźń łączącą kibiców obu ekip. Wspólny doping i atmosfera wyjątkowego wydarzenia sprawia, że “zgodowe” starcie jest najważniejszym dla fanów w grodzie Kopernika meczem w całej rundzie. 

Początek rywalizacji nie należał do porywających. Widzew częściej był przy piłce, ale ofensywnym graczom czterokrotnych Mistrzów Polski brakowało precyzji. Marcin Robak, najgroźniejszy snajper gości nie mógł dojść do sytuacji strzeleckiej. Elana ograniczała się do kontrataków. 

W 25. minucie Kita urwał się spod krycia Urbańskiego i wyszedł na czystą pozycję. Toruński defensor zdecydował się zatrzymać go faulem. Rzut karny wykonywał Marcin Robak. Snajper Widzewa uderzył po ziemi. Goście wyszli na prowadzenie.

Elana mogła odpowiedzieć po akcji Kościelniaka i Kozłowskiego, ale Pawłowski obronił uderzenie napastnika Elany. Za chwilę Knut musiał interweniować po strzale Kity. W końcówce pierwszej części gry blisko doprowadzenia do remisu był Kościelniak. Pomocnik żółto-niebieskich, po serii błędów defensywy gości przymierzył z 16. metrów, ale piłka otarła się jedynie o boczną siatkę. Na przerwę oba zespoły schodziły przy prowadzeniu Widzewa 1:0. 

W drugiej połowie nadal oglądaliśmy niezbyt ciekawe zawody. Brakowało dogodnych sytuacji strzeleckich. Gra toczyła się głównie w środku pola. Nawet rzut wolny w wykonaniu Mariusza Kryszaka nie zmusił do interwencji Pawłowskiego. Piłka powędrowała wysoko nad bramką. Widzew natomiast powinien prowadzić 2:0, kiedy Kita wyszedł "sam na sam" z Knutem. Jednak pomocnik gości nie trafił w bramkę.  

Mimo że kibice stworzyli świetną oprawę i głośnym dopingiem wspierali piłkarzy, gra była bardzo "rwana". Oba zespoły często przekraczały przepisy. Po jednym z fauli gości Krzysztof Kołodziej opuścił boisko na noszach. W 85. minucie meczu Kościelniak miał szansę na doprowadzenie do remisu, ale uderzył zbyt wysoko. Ambicji żółto-niebieskim nie można było odmówić. Brakowało natomiast pomysłu na rozmontowanie defensywy rywali.

Arbiter doliczył aż 8. minut do regulaminowego czasu gry. W tym czasie Kozłowski nie wykorzystał błędu bramkarza gości, a Urbański niemal skierował piłkę do własnej bramki. Ten zawodnik miał także szansę na doprowadzenie do remisu. Jednak po jego uderzeniu w ostatniej akcji spotkania genialną interwencją popisał się Wojciech Pawłowski. Komplet punktów pojechał do Łodzi. 

TKP Elana Toruń - Widzew Łódź 0:1 (0:1)

Bramki: 0:1 Robak 26' 

Elana Toruń: Knut - Andrzejewski (Górka 70'), Urbański, Onsorge, Dobosz - Kryszak, Zagórski (Kołodziej 60' Boniecki 77')- Kościelniak, Stryjewski, Kisiel (Sokół 70') - Kozłowski

(Arkadiusz Kobyliński)

fotelanatorun.com

Chcesz być na bieżąco z informacjami z Torunia i okolic? Polub nas na Facebooku

elana toruń, widzew Łódź, mecz przyjaźni, święto, ii liga, pzpn - komentarze opinie

  • Gość - niezalogowany 2019-10-06 16:20:54

    I taki to mecz przyjazni buaaa hhaaaaaa

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama