16°C bezchmurnie

Toruń zasługuje na lepsze władze [FELIETON]

Opinie, Toruń zasługuje lepsze władze [FELIETON] - zdjęcie, fotografia

Nie ma wątpliwości, że największą władzę w każdym mieście sprawuje jego prezydent. W Toruniu od 15 lat tą osobą jest Michał Zaleski. Sondaże pokazują, że przed kolejnymi wyborami ma on zdecydowaną przewagę nad każdym potencjalnym kontrkandydatem bądź kontrkandydatką. Naiwnością byłoby sądzić, że jest to wynik przypadku bądź głębokiego nieporozumienia. Przyczyny poparcia dla prezydenta Zaleskiego są jasne: mieszkanki i mieszkańcy naszego miasta widzą, jak mocno zmienił się Toruń w ostatnich latach. Sam dostrzegam znaczącą różnice między Toruniem, w którym ponad 10 lat temu zaczynałem studia, a Toruniem dzisiejszym. Czy można zatem podawać w wątpliwości zasadność wyboru prezydenta Zaleskiego na kolejną kadencję? Tak!

Wiele mówi się ostatnio w Polsce o tym, jak wielką wartością jest dla nas demokracja. I choć z formalnego punktu widzenia sprawowanie jednego urzędu przez 20 lat (a mniej więcej tak długo byłby prezydentem Zaleski, gdyby wygrał kolejny raz) nie przeczy zasadom polskiej demokracji, to gdy tylko odrzucimy prawne formuły, taka sytuacja musi budzić głębokie zaniepokojenie. Każdy z państwa z pewnością słyszał słynne powiedzenie, że władza korumpuje, a władza absolutna korumpuje absolutnie. Nie chodzi o korupcję w sensie łamania prawa, ale o korupcję polegającą na posiadaniu zbyt dużej władzy, zbyt wielu przywilejów, zbyt dużego grona ludzi zależnych od naszej woli. Każdy, nawet najwspanialszy polityk, po tylu latach rządzenia musi mieć wszystkie te trzy rzeczy. W konsekwencji ma też podwładnych, którzy zbyt często wystawiani są na pokusę, aby myśleć nie o tym, co będzie najlepsze dla mieszkańców, ale co najbardziej zadowoli ich szefa. Niestety wygląda na to, że w przypadku Toruniu zachowuje się tak nawet część radnych, którzy zbyt często idą na rękę naszemu prezydentowi. 

Prezydent Zaleski wielokrotnie udowodnił, że najbliżej mu do ludzi władzy, najdalej zaś do zwykłych obywateli i obywatelek potrzebujących wsparcia. Nie ma chyba drugiej osoby w Toruniu, dla której nasz prezydent byłby tak miły,  jak jest wobec Tadeusza Rydzyka. Gdy w Toruniu odbywała się rocznica Radia Maryja, Zaleski był w pierwszym rzędzie ludzi bijących pokłony przed Rydzykiem. Przymilanie się świeckiej władzy do hierarchów kościelnych zawsze budzi podejrzenia, że sprawy zostały postawione na głowie, ale w tym przypadku sytuacja jest jeszcze gorsza. Wszak mówimy nie o zwykłym księdzu, ale wpływowej postaci, rodzaju kościelnego oligarchy, anty Robin Hoodzie, który do perfekcji opanował sztukę wydobywania pieniędzy od biednych wiernych i wykorzystywania ich do rozbudowy własnego imperium. Czy państwa też denerwuje głupia klisza sprowadzająca Toruń do „miasta Rydzyka”, którą posługuje się część ludzi z zewnątrz, niemających większego pojęcia o naszym mieście? Cóż, z prezydentem zachowującym się w ten sposób, ten stereotyp szybko się nie zmieni. 

Co więcej, gdy do prezydenta Zaleskiego z prośbą o pomoc zgłaszają się ludzie dalece mniej wpływowi i dlatego dalece bardziej potrzebujący pomocy, nie jest on już tak bardzo skłonny jej udzielać. Nie zechciał na przykład objąć patronatu nad pierwszych w historii toruńskim Marszem Równości, choć taką prośbę do niego wystosowano. Zaleski nie raz i nie dwa udowadniał, że zawsze najbliżej mu do tych, którzy są akurat u władzy. Przed rokiem 1989 był w PZPR. Za czasów świetności SLD był radnym z ramienia tej partii. Ostatnio związał się z Gowinem, wicepremierem w rządzie PiS-u. Ktoś może podziwiać, jak zręcznie radzi sobie nasz prezydent w politycznych gierkach. Trzeba jednak zadać sobie proste pytanie, czy Toruń potrzebuje człowieka, który jest mistrzem w zmienianiu sojuszników w celu zbudowania swojej kariery politycznej, czy też kogoś, komu leży na sercu dobro mieszkanek i mieszkańców. Niekoniecznie tych, z którymi można brylować w błysku fleszy.  

Nawet tam, gdzie Zaleski wydaje się mieć największe zasługi, sprawy zaczynają wyglądać gorzej, gdy tylko przyjrzymy się im z bliska. Tak, Toruń rozwinął się przez ostatnie lata. Nie zapominajmy jednak, że niebagatelny wpływ miały na to wielomilionowe dotacje unijne, które sprawiły, że większość miast w Polsce wygląda lepiej niż na początku lat dwutysięcznych. Powie ktoś, że jednak niektóre miejscowości wykorzystały te środki gorzej niż Toruń. To prawda, inne jednak zrobiły to lepiej i przy okazji uniknęły popadnięcia w takie długi jak my. Prezydent Zaleski mógłby w swojej kampanii wyborczej posłużyć się hasłem „Z pewnością nie jestem najgorszym prezydentem miasta w historii Polski”. I miałby rację. Tylko czy naprawdę „nieposiadanie najgorszego prezydenta w historii” to jest szczyt marzeń Torunianek i Torunian? Może pora zacząć mierzyć wyżej, a nie przyjmować z rezygnacją bądź zobojętnieniem, że prezydent będzie ten sam co zawsze?       

Tomasz Markiewka, Partia Razem.

Tomasz Markiewka, Pochodzi ze Złotnik Kujawskich, małej miejscowości w kujawsko-pomorskim. W Toruniu mieszka od dziesięciu lat. Ukończył studia magisterskie i doktoranckie na UMK. Obecnie jest wykładowcą akademickim. W partii Razem działa od 2015 roku. 


Toruń zasługuje na lepsze władze [FELIETON] komentarze opinie

  • gość 2017-11-12 21:11:24

    Ok, rozumiem argumenty autora i w pewnym sensie przyznaję mu rację. Poza krytyką nie zauważyłem jednak w artykule niczego, co może zaoferować kandydat na nowego prezydenta. A fakt jest taki, że dzięki układom obecnego prezydenta w Warszawie i znajomością z Tadkiem z RM, autostrada A1 dziś przebiega przez Toruń, nie Bydgoszcz.

Dodajesz jako: Zaloguj się