W ubiegłym roku samorządy otrzymały nowe uprawnienia pozwalające na skuteczniejszą walkę z chaosem reklamowym w przestrzeni miejskiej. Toruń podejmuje rękawicę, ale władze nie będą działać pochopnie. Na początek pytają więc mieszkańców.
O zaśmiecaniu krajobrazu często szpetnymi reklamami napisano już nie jeden tekst, Filip Springer wielokrotnie wracał do tej kwestii w swoich książkach i reportażach. Do niedawna jednak władze miast były bezradne wobec samowolki reklamowej - brakowało bowiem narzędzi prawnych pozwalających na skuteczne eliminowanie bannerów, szyldów i reklam wielkoformatowych. Wszystko zmieniło się w ubiegłym roku. Od 11 września obowiązuje ustawa krajobrazowa precyzyjnie zaś ustawa o zmianie niektórych ustaw w związku ze wzmocnieniem narzędzi ochrony krajobrazu. Dzięki niej władze Torunia będą mogły skutecznie zadbać o ład estetyczny w przestrzeni publicznej.
Ustawa jest świeża, a każdy z samorządów musi teraz wypracować własne przepisy lokalne, dzięki którym będzie można mądrze zadbać o wygląd miasta. Jak mówi Piotr Szulc z Miejskiej Pracowni Urbanistycznej, władze Torunia przystąpiły do działania już w chwili, gdy ustawa krajobrazowa weszła w życie.
- Dzięki zmianom gmina otrzymała potężne narzędzie. Władze lokalne mogą ustalać zasady i warunki wprowadzania reklam, ich rozmiary i estetykę. Będzie można także nakładać sankcje, wyznaczać wymogi dostosowania i termin wprowadzenia. Możliwe stanie się też skuteczne egzekwowanie wprowadzania zmian. Nowe ustawodawstwo pozwala na nakładanie kar finansowych, a także egzekucję wprost, czyli demontaż, którego kosztem będzie obarczony właściciel reklamy - wyjaśnia Piotr Szulc. Dodaje też, że właśnie dlatego nie można działać pochopnie. Droga do wprowadzenia lokalnego prawa jest jeszcze długa i wieloetapowa. Obecnie wydział konsultacji społecznych wraz z Miejską Pracownią Urbanistyczną dał Torunianom możliwość wypowiedzenia się na temat tego, jakie działania reklamowe w przestrzeni miejskiej rażą ich najbardziej i które miejsca powinny ich zdaniem podlegać szczególnej ochronie.
- Głos mieszkańców jest bardzo ważny. My sami możemy podejrzewać jakie będą reakcje na najbardziej drażliwe zjawiska. Najczęściej jest tak, że stuprocentowe poparcie dla działań mających na celu usunięcie jakiejś reklamy z przestrzeni publicznej występuje przede wszystkim w sytuacjach ekstremalnych - wyjaśnia Szulc.
Jedno z takich kontrowersyjnych zdarzeń miało miejsce w ubiegłym roku, gdy na zabytkowym budynku zboru ewangelickiego na Rynku Nowomiejskim zawisła wielkoformatowa płachta zachęcająca do zakupów w nowym centrum meblowym. Sytuacja spotkała się ze zdecydowanym sprzeciwem mieszkańców, reklama zniknęła.
- Diabeł jednak tkwi w szczegółach. Przygotowując nowe przepisy musimy pamiętać, że wkraczamy w sferę prywatną i obszar swobodnej działalności gospodarczej, gdyż często szyldy i billboardy, choć widoczne dla wszystkich, pojawiają się na prywatnych posesjach. Dodatkowo zbyt radykalne przepisy lokalne mogą znacznie utrudnić funkcjonowanie małym i średnim przedsiębiorcom. Nieprzemyślane decyzje mogą w ten sposób działać na niekorzyść wszystkich mieszkańców miasta - mówi ekspert z Miejskiej Pracowni Urbanistycznej. Dlatego właśnie warto organizować konsultacje społeczne.
Do dnia 20 marca każdy mieszkaniec Torunia może wziąć udział w ankiecie [ TUTAJ ] i odpowiedzieć na kilka prostych pytań dotyczących reklam w przestrzeni miejskiej i ochrony krajobrazu. Już sam udział w badaniu skłonić może do refleksji nad wyglądem naszego miasta.
Jak przyznaje Małgorzata Ptaszek odpowiedzialna za konsultacje społeczne w Wydziale Komunikacji Społecznej i Informacji Torunia, ankieta cieszy się dużym zainteresowaniem.
- Temat jest ważny i bliski sercom naszych mieszkańców - mówi Ptaszek i dodaje, że zagospodarowanie przestrzeni publicznej zawsze wzbudzało spore emocje wśród torunian. W społeczeństwie zachodzi wiele pozytywnych zmian. Ludzie zaczynają tęsknić za ładem estetycznym, a ich świadomość w tym temacie wzrasta. Piotr Szulc przychyla się do tej opinii.
- Torunianie zaczynają doceniać wagę tych spraw. Do niedawna “zachodniość” utożsamialiśmy z dużą ilością kolorowych reklam. Na szczęście nasi obywatele podróżują coraz częściej i coraz dalej. Będąc zagranicą widzą, że “zachód” to przede wszystkim porządek, czystość ,oddech - mówi przedstawiciel Miejskiej Pracowni Urbanistycznej. Dodaje też, że działania związane z wprowadzaniem zmian w funkcjonowaniu reklam w przestrzeni miejskiej nie ograniczą się wyłącznie do prac nad nowym prawem i ankiet internetowych.
- Z naszej strony zostanie wykonana także analiza krajobrazowa dla przedmieść, przede wszystkim jednak chcemy zainspirować ludzi do współdziałania - oświadcza Piotr Szulc. Najważniejsze bowiem jest to, by wszyscy torunianie mieli świadomość, że warto i można wpływać na to, by całe miasto - nie tylko jego starówka - wyglądało lepiej.
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!