13°C bezchmurnie

Sławomir Kruszkowski: Mam dług wdzięczności wobec wioślarstwa

- Kocham wioślarstwo. Ta dyscyplina pokazała mi zupełnie inny świat. Jestem wdzięczny mojemu trenerowi, że mnie wyciągnął i pokazał mi wioślarstwo. Dlatego mam spory dług wdzięczności wobec tej dyscypliny i chcę to oddać - mówi w wywiadzie dla Oto Toruń Sławomir Kruszkowski były wioślarz i radny, a aktualnie dyrektor sportu Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Toruniu.

Oto Toruń: Wiosłowanie na ergometrach podczas WOŚP to był ogromny sukces. Spodziewałeś się takiego wyniku?

Sławomir Kruszkowski: To był nasz wielki organizacyjny sukces. Pamiętam, że dwa lata temu zobaczyłem w mediach społecznościowych, że ktoś zorganizował taką imprezę. Od razu chciałem stworzyć takie wiosłowanie na ergometrach w naszym mieście. 

Zrobiliśmy to i okazało się, że impreza się przyjęła. Obawialiśmy się, że startuje Bydgoszcz. Wiedzieliśmy, że to tylko zabawa, ale zawsze jest ta rywalizacja między tymi miastami. W Bydgoszczy są cztery kluby wioślarskie i to potęga, jeśli chodzi o tę dyscyplinę. Jednak okazało się, że dzięki mieszkańcom Torunia udało się wygrać. Zrobiliśmy świetny wynik i to jest powód do dumy.

Teraz mówiło się przez kilka dni o wioślarstwie w Toruniu, jednak to dyscyplina, która jest schowana w naszym mieście. Co może zrobić miasto, żeby ta dyscyplina była widoczna?

Miasto, trenerzy i zawodnicy robią wszystko, co w ich mocy. Wioślarstwo jest dyscypliną niszową i trudno będzie przeskoczyć ten temat. To sport, który jest popularny w USA, Wielkiej Brytanii i Australii. Tam to dyscyplina narodowa.

Myślę, że to także kwestia promocji. Spójrzmy na skoki narciarskie. To nie jest emocjonująca dyscyplina, na trybunach niewiele widać i zawsze jest bardzo zimno. Jednak zawsze jest tam tłum ludzi! To jest fantastyczne. Zrobiono ze skoków narciarskich dyscyplinę narodową. Dlatego myślę, że to samo można zrobić w naszym sporcie. 

W Unii Europejskiej, po wyjściu Wielkiej Brytanii, jesteśmy na pierwszym miejscu, jeśli chodzi o wyniki sportowe na Igrzyskach Olimpijskich. Jednak myślę, że musiałby znaleźć się ktoś z grubszym portfelem, ktoś kto chciałby na to wioślarstwo postawić.

Czyli potrzebny jest bogaty sponsor. A Arena? W Toruniu takiej nie mamy.

Jednak musimy spojrzeć na to racjonalnie. Czy warto stawiać tor regatowy w Toruniu? Odbędą się tam dwie-trzy imprezy. To nie jest dla miasta ekonomiczne. Kiedyś był plan, żeby stworzyć taki tor w Porcie Drzewnym. 

Jednak Tobie się udało w tym sporcie. Jesteś jednym z najbardziej rozpoznawalnych sportowców w Toruniu. Jak myślisz z czego to wynika?

To dzięki dziennikarzom! To Wy zapraszaliście nas do mediów i pisaliście o nas. Ponadto pewnie wpływ na jakąś rozpoznawalność ma moja postura. To naprawdę miłe. Spotykam się z ludźmi, którzy podchodzą i gratulują. 

No właśnie. Teraz ciąży na Tobie obowiązek promocji dyscypliny. Można się jeszcze bardziej zaangażować?

Tak, mam czas i chęci. Kocham wioślarstwo. Ta dyscyplina pokazała mi zupełnie inny świat. Jestem wdzięczny mojemu trenerowi, że mnie wyciągnął i pokazał mi wioślarstwo. Dlatego mam spory dług wdzięczności wobec tej dyscypliny i chcę to oddać. 

Jesteś rozpoznawalny, dlatego otarłeś się o politykę. Zostałeś radnym z Czasu Gospodarzy, czyli ugrupowania prezydenta. Dlaczego akurat stamtąd?

Taką propozycję złożył mi prezydent. Zgodziłem się, chociaż nie byłem świadomy kim będę i co będę musiał robić. Udało się wejść do Rady i wtedy zaczęły się wielkie problemy. Poznanie polityki było trudne, dlatego często się w tym gubiłem. Jednak potem zacząłem to rozumieć. 

Dostałem zaufanie od wyborców, bo zostałem wybrany do Rady na kolejną kadencję. Aczkolwiek teraz musiałem zrezygnować. Teraz często spotykam się z głosami, dlaczego Pan to zrobił?

To znaczy, że się sprawdziłeś! Ale właśnie, dlaczego odszedłeś? Nie chciałeś już być dalej w polityce?

Mój kolega wygrał konkurs na dyrektora szkoły. Zaproponował mi stanowisko, a ja zgodziłem się. Okazało się, że ustawa o samorządzie mówi inaczej. Musiałem się określić. Dlatego porozmawiałem z prezydentem, podaliśmy sobie dłonie i w zgodzie rozstałem się z Radą. Poszedłem do szkoły i to dla mnie pewna ulga. Mówi się, że samorząd to nie jest polityka, ale moim zdaniem tak nie jest. 

Zawsze miałem jasno określone stanowisko. Na wiele rzeczy się nie zgadzałem. Często głosowałem przeciwko i wychodziłem z sali. 

Czyli nie jesteś w stanie się poświęcić jak prezydent, który mógłby dogadać się z każdym.

Na pewno na innym miejscu jest pan prezydent i ja. Mnie było dużo łatwiej niż jemu. Ja mam swój światopogląd. Z pewnymi rzeczami się nie zgadzam i na pewne rzeczy reaguję i z niektórymi ludźmi się nie zgadzam. Wielu radnych podziękowało mi za moje kilka lat współpracy, ale wielu odetchnęło z ulgą.

Kto?

Myślę, że jakiś filmik się pojawił, dlatego można zobaczyć, kto dziękował, a kto nie.

Ok, ale ja nie widziałem tego filmiku. Z jakiego ugrupowania?

Mój światopogląd jest jasny. Nie zgadzam się z aktualną polityką i z tym, co się dzieje teraz w kraju. 

Banalna sprawa - zmiana nazwy ulicy Armii Ludowej. To są rzeczy, które mnie denerwują i irytują. Zawsze mówiłem, że nie jestem historykiem, ale jestem za młody, żeby stawiać i burzyć pomniki.

Jednak połowa społeczeństwa popiera aktualnie rządzących. 

Cały czas czekam na młode lwy z opozycji, które stwierdzą, że warto zbudować coś nowego. 

Ok, ale zauważ, że poprzedni rząd zrobił niewiele dla Twojej dyscypliny.

Myślę, że akurat wioślarstwo to mały kamyczek. 

Jeśli ten aktualny rząd zrobi coś więcej, to Cię przekona? Czasami potrzebujemy tylko impulsu.

No to czekam na ten impuls.

Zmieńmy temat. Jak jest z uprawianiem wioślarstwa przez młodzież?

Wydaje mi się, że problem z uprawianiem sportu przez młodzież istnieje. Dotyczy on wielu dyscyplin. Dzieciaki nie za bardzo chcą się męczyć i nie lubią zapachu potu. To na pewno odbija się na wynikach sportowych. Jednak to na pewno znak czasu.

Pamiętam, że kiedyś całe wakacje spędzaliśmy na dworze - graliśmy w piłkę, skakaliśmy po garażach i jeździliśmy na rowerach. Teraz przychodzą dzieciaki do klubu w wieku 13 lat i one nie potrafią kopnąć piłki. To jest powód do tego, żeby się zastanowić nad naszą młodzieżą.

Ale wierzysz, że wioślarstwo może zrobić krok do przodu? Chyba jeśli Ty nie pomożesz tej dyscyplinie, to nikt tego nie zrobi.

Nie, to są za mocne słowa. Brakuje nas w mediach, mamy problemy ze sponsoringiem. Cały czas nie możemy się pozbierać po stracie firmy, która nas wspierała. Przyszedł nowy rząd i stwierdził, że nie będzie dawać pieniędzy.

Sam sukces sportowy to jedno, ale marketing to drugie. Nie twierdzę, że jeśli ktoś zobaczy wioślarza z firmą na stroju, to od razu obroty tej firmy wzrosną, bo to tak się nie przekłada.

My nie chcemy być żużlem, koszykówką i siatkówką. Naprawdę ciężko pracujemy i mamy wyniki sportowe. Myślę, że takie spotkanie pod sklepem z przypadkową osobą, która powie: „Słuchaj stary, trzymałem kciuki! Gratuluję!”, to dla nas więcej niż spotkanie przed setką kamer.

W restauracji hotelu Filmar rozmawiał Tomasz Kaczyński.


Sławomir Kruszkowski: Mam dług wdzięczności wobec wioślarstwa komentarze opinie

  • ktosik - niezalogowany 2018-02-01 14:22:12

    Spoko gość! Sławek powodzonka!

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na ototorun.pl