17°C rozproszone chmury

Sandra Muzalewska: Czuję w sobie moc

Get Well Toruń, Sandra Muzalewska Czuję sobie - zdjęcie, fotografia

Sandra Muzalewska to popularna podprowadzającą na meczach żużlowych Get Well Toruń. Jednak to tylko jedno z jej zajęć. Dziś Sandra to przede wszystkim młoda bizneswoman i projektantka strojów sportowych. Zapraszamy do rozmowy z Sandrą Muzalewską, którą przeprowadził Tomasz Kaczyński w siłowni Champion.

Oto Toruń: Będziesz podprowadzającą w nowym sezonie żużlowym?

Sandra Muzalewska: Chyba tak. Myślę, że na 99% te dziewczyny, które były w poprzednim sezonie będą podprowadzały zawodników także w sezonie 2018. 

To był sezon trochę stracony i pomyślałem, że  może w ramach zapomnienia o tym straconym sezonie i wraz z nowymi zawodnikami pod taśmą pojawią się też nowe podprowadzające.

Chyba nie. Już się śmiałyśmy z dziewczynami, że jest tylu nowych w drużynie i jeszcze nowy kapitan, więc może chociaż dziewczyny będą „stare” i maskotka. 

Po odejściu Adriana Miedzińskiego, widok tych samych, rozpoznawalnych podprowadzających może rzeczywiście przynosić ulgę wszystkim, którym brakować będzie toruniaków w tym zespole. A czujesz się popularna? Występujesz na Motoarenie, telewizja też chętnie skupia na Was swoją uwagę. Czujesz się chociaż trochę popularna w Toruniu?

Poza nielicznymi wyjątkami raczej tego nie odczuwam. Są niekiedy przyjemne sytuacje, w których ktoś mnie rozpoznaje, ale nie ma tego wiele. Myślę, że trochę przesadzasz.

Myślę, że trochę rozpoznawalna z tego powodu jesteś, ale też nie bez powodu pytam o to, bo zajmujesz się czymś w czym popularność, choćby niewielka, na pewno może pomóc. Projektujesz ubrania. Można nawet powiedzieć, że masz sportową specjalizację.

Tak. Próbuję swoich sił w projektowaniu strojów sportowych. Przygotowałam stroje zarówno dla SEC Girls jak i dla podprowadzających Get Well Toruń. Oprócz tego zaprojektowałam też stroje dla „Monsterek” na super Cross. Mam już kolejne zlecenia. Małymi krokami idę do przodu, rozwijam się. Zaczynałam od strojów dla naszej drużyny. Chyba się podobały, więc to ośmieliło mnie do kolejnych projektów i podoba mi się ten kierunek.   

A projektując taki strój dla dziewczyn czym się kierujesz?

Przede wszystkim, żeby dziewczyny dobrze się w tych strojach czuły. Poza tym firma, która się do mnie zgłasza ma swoje sugestie. Proponują z góry pewne rozwiązania, do których muszę się zastosować albo kolory czy detale istotne w danym projekcie dla zleceniodawcy. Na tych strojach pojawiają się też marki firm sponsorujących zawody lub drużynę. Trzeba to z góry przewidzieć i też dopasować do tego sam projekt. Czasami dostaję zdjęcie z informacją, że chcą właśnie taki projekt i wtedy zaczynam rozmawiać i szukać rozwiązań oryginalnych tak, żeby uniknąć kopiowania lub przesady. W sportach motorowych nie zawsze krócej oznacza lepiej. Poza tym takie stroje powinny być praktyczne, dlatego nie szarżuję z jasnymi kolorami. Szczególnie w żużlu to nie ma sensu, bo po kilku startach efekt może być odwrotny do zamierzonego. Dziewczyny muszą się świetnie prezentować od początku do końca zawodów. Lubię czarny kolor, bo nie odwraca uwagi od urody dziewczyn. 

Dziewczyny mają być piękne, seksowne, w wygodnych strojach i przykuwać uwagę wszystkich, którzy są na zawodach. To trochę seksistowskie podejście. Jesteś kobietą. Tobie takie podejście do zawodów i udziału w nim kobiet w tej roli nie przeszkadza? Na widowni na Motoarenie jest też mnóstwo kobiet.  

Nie tylko faceci zwracają uwagę na kobiety np. pod taśmą. Kobiety też chętnie patrzą, oceniają, rozmawiają o tym, nierzadko podziwiają. Dla wielu z nich to również istotny element takiego widowiska, jakim są zawody żużlowe. Dotyczy to  także innych sportów motorowych.  Nie wiem czy podczas takich wydarzeń kobiety chciałyby oglądać facetów w roli podprowadzających (śmiech). Nawet jeśli tak kiedyś przez chwilę było, to sam przyznasz, że chyba lepszym rozwiązaniem są dziewczyny. Myślę, że zawodnicy też nie mają nic przeciwko (śmiech).   

Są nawet za i pewnie nie dopuszczają innej opcji (śmiech). Żużel straciłby sporo uroku.

No właśnie. I dlatego trzymajmy się sprawdzonych rozwiązań.

Stroje sportowe to jedno, ale jesteś kobietą bardzo ambitną i projektujesz także inne rzeczy. Dokąd zmierzasz? W jakim miejscu chciałabyś być za kilka lub kilkanaście lat jako projektantka?

W miejscu, które pozwoli mi projektować stroje eleganckie i sportowe dla kobiet takich jak ja. Uważam, że tak jest najlepiej. Robię to czego sama szukam i często nie znajduję. Myślę, że te projekty dojrzewać będą wraz ze mną. Łatwiej też projektuje się dla młodszych od siebie niż dla nieco starszych. Zdarzało mi się to, ale będąc na tym etapie swojego życia wolę target, z którym łatwiej mi się identyfikować. Lubię klasykę i myślę, że tego szaleństwa w moich projektach nie będzie ale też nie będzie nudy w tej klasyce. Konsekwentnie realizuję swój plan, a marzy mi się firma odzieżowa pod marką "Muzalewska". Na razie dostaję dużo zamówień związanych ze sportem, głownie sportem motorowym, ale nie tylko i to mnie cieszy. Moje stroje były już na konkursach piękności, będą też na konkursach, które odbędą się wkrótce. Mam zlecenia od ludzi, którym podobały się moje kreacje. Wierzę, że za jakiś czas uda mi się na tym zbudować swój własny salon, może firmę odzieżową?  

Nie zabraknie ci wiary i sił? 

Na pewno nie. Czuję w sobie moc (śmiech). Chcę docierać ze swoimi projektami do jak największej ilości odbiorców. Chcę pokazać swoje kreacje wszędzie tam gdzie jest to możliwe. Okazji będę miała w najbliższym czasie przynajmniej kilka, więc zrobię wszystko żeby się podobały. 

Pomaga Ci to, że brałaś udział w konkursach miss? 

Tak. Bardzo. To stwarza możliwości zaprezentowania moich projektów choćby podczas takich imprez. Ludzie związani z organizacją tych konkursów pomagają sobie i doświadczam tego właśnie teraz. 

W siłowni Champion rozmawiał Tomasz Kaczyński.


Sandra Muzalewska: Czuję w sobie moc komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na ototorun.pl