15°C bezchmurnie

Mariusz Składanowski: W Radiu GRA spędziłem więcej czasu niż poza nim

- Muszę przyznać, że Radiu zawdzięczam bardzo wiele. Dzięki tej pracy mogłem spotkać się z idolami z dzieciństwa i stać się dla nich kolegą, a nawet często przyjacielem, trafiłem do miejsc, gdzie zwykły śmiertelnik nie mógł wejść. Mam to szczęście, że praca jest równocześnie pasją. Ale najważniejsze dla mnie jest to, że dzięki Radiu mam swoją rodzinę. Tutaj poznałem swoją żonę - mówi w wywiadzie dla Oto Toruń Mariusz Składanowski, dyrektor Radia GRA, które kończy dziś 25 lat.

Oto Toruń: Radio GRA skończyło właśnie 25 lat. Pamiętasz, jak to było na początku?

Mariusz Składanowski: Oczywiście, takich rzeczy się nie zapomina, bo dla mnie było to spełnienie marzeń z dzieciństwa. Pamiętam, że jeszcze przed Radiem GRA zaliczyłem pierwsze doświadczenia w radiu studenckim w Poznaniu, gdzie studiowałem filologię polską. Później po przeniesieniu się na toruński UMK dorabiałem sobie w sklepie muzycznym, gdzie polecałem dziennikarzom Radia Toruń najciekawsze płyty. Chyba zwróciłem na siebie uwagę, bo kiedy Zbigniew Ostrowski postanowił odejść z Radia Toruń i założyć Radio GRA, to zaproponował mi pracę. Pamiętam tę euforię przed wielkim startem 1 października 1993 r. 

A pierwszy program? Na pewno też zapadł w pamięć.

Bardzo się przed nim stresowałem. To był niedzielny „Quiz muzyczny” 2 października 1993 roku. Wiem to dokładnie, bo ostatnio odnalazłem notatki z tego programu - mam zapisane, jakie piosenki puszczałem, jakie były pytania i jakie rozdałem nagrody! Fajna pamiątka.

Jest taki moment, który najbardziej zapamiętasz z tych 25 lat. To było właśnie pierwsze wejście na antenę, czy może jakieś konkretne wydarzenie?

Początek zawsze się pamięta, bo wiąże się z wielką ekscytacją. Ponadto współpracowałem z gronem świetnych dziennikarzy, a że byłem najmłodszy w tym gronie, do redakcji wnosiłem odrobinę szaleństwa i niekonwencjonalnego młodzieńczego spojrzenia. 

Później wraz z doświadczeniem zmieniała się perspektywa, ale ciągle pojawiały się nowe wyzwania. Pamiętam choćby te trudne emocjonalnie programy, kiedy informowałem o śmierci Jana Pawła II, katastrofie smoleńskiej czy wydarzeniach po ataku na World Trade Center. Komentowanie takich wydarzeń to wielka odpowiedzialność w wymiarze dziennikarskim, ale i po prostu ludzkim. 

A co było takim momentem przełomowym, kiedy zauważyłeś, że ludzie słuchają Radia i jesteście potrzebni w Toruniu? To były jakieś interwencje, komunikaty drogowe czy może relacje na żywo z imprez sportowych?

Wiele było takich momentów i trudno wskazać na ten jeden. Pamiętam to moje wielkie zdziwienie, kiedy już po kilku miesiącach pracy w radiu, jadąc autobusem słyszałem, że ludzie rozmawiają o moich wieczornych programach. Wtedy jeszcze znano tylko mój głos, więc mogłem się temu zupełnie bezkarnie przysłuchiwać. 

Takim wymiernym wskaźnikiem popularności moich pierwszych programów typu „Tera Polska” czy „Alternatywna lista przebojów” były piątkowe imprezy, które prowadziłem w Od Nowie. To było takie bezpośrednie  przełożenie programu radiowego na klubową imprezę. Popularność tego eventu przerosła najśmielsze oczekiwania – tysiąc osób na sali i kilkaset oczekujących na wejście! Ostatnio nawet Tomasz Organek przyznał, że był ich stałym uczestnikiem.

Radio to nie tylko rozrywka, ale, o czym wcześniej mówiłeś, także wielka odpowiedzialność. A co jest najważniejsze w radiu lokalnym?

Bliski kontakt ze słuchaczami. Od samego początku mieliśmy tego świadomość, stąd takie legendarne akcje jak „Radio Gra pod parasolem” – czyli prowadzone na żywo programy w różnych punktach Torunia. Jednego dnia byliśmy na basenie, innego na starówce, kiedy indziej pod jakimś centrum handlowym. 

Liczyły się: pomysł, entuzjazm, uśmiech i nieustający kontakt z mieszkańcami. I to się nie zmieniło do dnia dzisiejszego. Zmieniały się tylko środki techniczne i gadżety – czy był to namiot, podest, mobilna mała scena czy olbrzymia scena na wielotysięczne festyny - idea zawsze była taka sama.

Czujecie, że macie wpływ na życie miasta?  

Tak, i to nie tylko w wymiarze czysto rozrywkowym. Mając taki dorobek, 25-letnią tradycję i olbrzymia grupę wiernych słuchaczy wiemy o swojej sile oddziaływania. Często słyszymy sygnały, że po naszej interwencji udaje się rozwiązać problemy, z którymi w normalnym trybie nie mogli sobie poradzić nasi słuchacze. Często jesteśmy dla nich ostatnią deską ratunku. Ale pochylamy się także nad drobnymi problemami dnia codziennego – nie lekceważymy prośby o odnalezienie kluczy, psa czy ważnych dokumentów. To jest nasza przewaga nad ogólnopolską konkurencją. 

Ważne z perspektywy tych 25 lat jest także to, że nie tylko relacjonowaliśmy ważne dla miasta wydarzenia, ale bardzo często je także tworzyliśmy. Imprezy sportowe, kulturalne, festyny czy koncerty.

Radiu udało się także stworzyć imprezę, która pomaga toruńskim artystom, czyli „Toruńskie Gwiazdy”.

Tak, to wymyślony przeze mnie i współorganizowany przez TAK plebiscyt, który dla wielu młodych artystów jest trampoliną do rozpoczęcia kariery. Już nawet dzięki nominacji w tym plebiscycie wielu ma szansę dostać się do większych klubów czy dać koncert w innym mieście. Znak „Toruńskie Gwiazdy” jest na tyle rozpoznawalny, że jest po prostu przepustką do dalszej kariery. To tu pierwsze sukcesy odnosili artyści znani teraz w całym kraju – Sofa, Manchester, Sławek Uniatowski czy Organek.

Dziś jesteś dyrektorem anteny, słuchacze kojarzą Ciebie właśnie z Radiem. Czujesz, że to taki Twój drugi dom? Ile czasu spędzasz codziennie w Radiu?

Za dużo! (śmiech). 25 lat to dobry moment na chwilę refleksji. Jeśli chodzi o lata, to spędziłem już tutaj więcej czasu niż poza Radiem. Muszę przyznać, że Radiu zawdzięczam bardzo wiele. Dzięki tej pracy mogłem spotkać się z idolami z dzieciństwa i stać się dla nich kolegą, a nawet często przyjacielem, trafiłem do miejsc, gdzie zwykły śmiertelnik nie mógł wejść. Mam to szczęście, że praca jest równocześnie pasją. Ale najważniejsze dla mnie jest to, że dzięki Radiu mam swoją rodzinę. Tutaj poznałem swoją żonę. To jest najpiękniejsze i dziękuję mojej żonie Darii, że mnie bardzo wspiera i pomaga. Pewnie bez niej nie dałbym rady być tutaj przez tyle lat.

Radio też zmieniało swoje siedziby. Gdzie najlepiej Ci się podobało?

Tak, redakcja mieściła się w trzech miejscach - przy ul. Poznańskiej, św. Jakuba, a teraz urzędujemy przy ul. Szosa Chełmińska. Każde z tych miejsc miało swoją specyfikę, zalety i wady. Ale radio to nie budynek, tylko tworzący je ludzie. I tu mieliśmy i ciągle mamy szczęście do wielkich osobowości radiowych – od Zbigniewa Ostrowskiego czy Przemka Sikorskiego na początku funkcjonowania Radia do Piotra Olszowskiego, Tomka Kaczyńskiego czy Marcina Wiśniewskiego, tworzących to radio obecnie. Reszta to tylko scenografia i technika. Ważny jest także nasz skuteczny dział handlowy, bo jako stacja komercyjna funkcjonujemy dzięki reklamom.      

No właśnie, jak Radio zmieniało się w ciągu tych 25 lat?

Choć dla wielu może być to niewyobrażalne, zaczynałem w czasach, kiedy niektóre utwory grało się jeszcze z kaset magnetofonowych, a reporterzy docinali i  kleili taśmy z wywiadami na dużym stole montażowym!

Na wywiady chodziło się z ważącymi chyba z 10 kg. olbrzymimi magnetofonami. Później były dyskietki, a teraz pliki mp3. Miniaturyzacja i cyfryzacja – to słowa klucze, które podsumowują te zmiany. Pamiętam te, nieuzasadnione, jak się okazało, obawy - jak to nie będziemy grać muzyki z płyt tylko z plików?

Z perspektywy lat taką automatyzację uznaję jednak za błogosławieństwo. Kiedyś, żeby bez obaw wyjść do toalety czy zrobić kawę, trzeba było mieć pod ręką płytę z bardzo długim utworem. I teraz wyjaśniło się dlaczego tak chętnie 20 lat temu graliśmy „November Rain” Guns’n’Roses (śmiech).   

A propos zmian, jak Radio GRA będzie się zmieniać w kolejnych latach?

Mam nadzieję, że nie zmieni się to, że jesteśmy ważni dla mieszkańców Torunia i nadal będą chcieli nas słuchać. Tak naprawdę już kilkanaście lat temu wielu wróżyło śmierć radiofonii, a radio nadal informuje, komentuje, poprawia humor i po prostu towarzyszy. I oby tak dalej. Zapewne pojawią się kolejne nowinki techniczne, poszerzanie formuły, zresztą już teraz Radia Gra można nie tylko słuchać, ale często także zobaczyć w internecie, np. rozmowy z naszymi gośćmi. 

Podkreślam jednak, że bezpośredni kontakt ze słuchaczem i szybkość reakcji są i będą najważniejsze. Idąc tym tropem, chciałbym wspomnieć o urodzinowej propozycji dla naszych słuchaczy. Już za chwilę będzie do ściągnięcia specjalna aplikacja Radia Gra, dzięki której będzie można słuchać Radia na smartfonie w dowolnym miejscu, sprawdzić co graliśmy i zagramy, ale także, co dla filozofii naszego działania najważniejsze - wysyłać do nas zdjęcia, filmy i nagrania. 

Dzięki temu nasi słuchacze będą jeszcze bliżej radia, w większym stopniu będą także nasz program współtworzyć. Aplikacja „Radio Gra” przyspieszy to i ułatwi. Ważny jest bowiem nieustanny sygnał zwrotny. Powiem więcej, tak samo jak mieszkańcy Torunia i okolic słuchają Radia Gra, tak samo my słuchamy ich sygnałów i reakcji. Razem tworzymy to radio i to się nie zmieni.  

Rozmawiał Filip Sobczak.

Chcesz być na bieżąco z informacjami z Torunia i okolic? Polub nas na Facebooku


Mariusz Składanowski: W Radiu GRA spędziłem więcej czasu niż poza nim komentarze opinie

  • mir - niezalogowany 2018-10-03 10:00:31

    mariusz pamietam imprezy w od nowie, niezapomniane chwile pozdro

  • gość 2018-10-03 13:17:58

    najpiejniejszy glos w toruniu

  • gość 2018-10-04 20:46:28

    Zarąbisty koleś, pozdrawiam! Skromny, ale gość.

  • gość 2018-10-15 20:38:03

    A ja pamiętam audycje "Muzyka, która dziurawi niebo". Dzięki niej poznałem wiele różnych zespołów. Była dla mnie cennym uzupełnieniem tego, co można było usłyszeć w publicznym Radiu. Pozdrawiam serdecznie.

Dodajesz jako: Zaloguj się