Maciej Karczewski: Nie będę marionetką

05/10/2018 08:15
Rada Miasta, Maciej Karczewski będę marionetką - zdjęcie, fotografia
  • Fotka nr 0 z 5
  • Fotka nr 1 z 5
  • Fotka nr 2 z 5
  • Fotka nr 3 z 5
  • Fotka nr 4 z 5

- Nie idę do Rady, żeby być marionetką, siedzieć sobie na fotelu i wysłuchiwać sporów. Jestem energetyczną bombą i chciałbym to wykorzystać - zapowiada toruński przedsiębiorca i społecznik, a od niedawna także kandydat na radnego z komitetu "MyToruń", Maciej Karczewski.

Oto Toruń: Dlaczego zaangażował się pan w „MyToruń”?

Maciej Karczewski: Myślę, że w pewnym momencie życia każdy stara się znaleźć przestrzeń, w której czuje się potrzebny. Jestem dosyć spełnionym ojcem i przedsiębiorcą, a mam wciąż dosyć sporo energii. Już wcześniej dostawałem różne propozycje polityczne, ale nigdy nie kandydowałem. Teraz uznałem, że to jest odpowiedni moment.

Kibicowałem z tylnego siedzenia „Czasowi Mieszkańców”. Mam tam wielu przyjaciół, ale to są takie znajomości ze styropianu, bo to są ludzie, którzy są uznawani za ambitnych, ale trochę mało skutecznych pasjonatów i społeczników. Kiedy przed tymi wyborami postanowiono zmienić formułę i znacząco się rozszerzyć, to wydawało mi się naturalne, że możemy to wspólnie ubogacić.

Dlatego postanowiliśmy stworzyć bardzo poważną grupę, rozszerzoną o biznes, ludzi związanych z edukacją, kulturą i środowiska protestujące wobec obecnej władzy, zarówno pod sądami jak i na ulicach. Wydaje mi się, może to brzmi dumnie, że wchodzą tam środowiska, które reprezentuję, czyli środowiska biznesowe. A to jest znacząca zmiana. "My Toruń" to już nie jedynie grupka pasjonatów, tylko rzeczywista reprezentacja wielu różnych środowisk. To ogromna zmiana i mam nadzieję, ciekawa propozycja dla torunian od torunian.

Kim powinien być radny?

No, nie może być bezradny! Radny to nie powinna być ustawiana zdalnie koalicyjna maszynka do głosowania. Musi reprezentować ludzi, swój okręg, a nie jedynie jak marionetka wciskać guziki do głosowań. Dlatego „MyToruń” będzie starał się tę metodę funkcjonowania Rady Miasta i prezydenta zmienić. Chciałbym, żeby prezydent Torunia wykonywał zalecenia Rady, a nie Rada głosowała zgodnie z kaprysem prezydenta. Teraz wielu radnych mówi mi, że prezydent może się obrazić na ich głosowanie, może być niezadowolony.

To jakiś kiepski żart z demokracji, bo w Toruniu zwyczajnie "ogon kręci psem". Prezydent ma  wykonywać zadania wskazane przez radę, tak jak premier wykonuje ustawy zlecone i przyjęte przez Sejm. W Toruniu stoi to na głowie! Z tym się nie mogę zgodzić, dlatego dołączyłem do "MyToruń". Słowo radny, musi znowu nabrać znaczenia, radny musi mieć wpływ na miasto. Koniec z bezradnymi radnymi bez zdania i odwagi. Bo jeśli wszyscy są  jednomyślni, to znaczy, że ktoś jest bezmyślny.

Od dłuższego czasu jest pan społecznikiem, jest pan obecny w życiu społecznym. Czy to psuło pana relacje biznesowe?

To może być problem każdego biznesmena. Przepisy mówią, że jeśli ktoś chce być burmistrzem, wójtem czy prezydentem, nie może prowadzić własnej działalności gospodarczej. To jest obecne prawo w Polsce. Dlatego nie ubiegam się w tych wyborach o takie stanowisko.

A pan poświęciłby biznes dla takiej działalności?

W tej chwili nie czuję się na siłach, żeby zostawić moją firmę. Biznes, który tworzyłem przez 24 lata. Byłbym niepoważnym facetem, gdybym powiedział mieszkańcom, żeby mnie wybrali, wiedząc o tym, że nie mogę być tym prezydentem na 100%. Nie mogę być prezydentem na 50%, a po pracy badać pacjentów i dobierać okulary. Albo robię coś na maksa, albo nie startuję. Twarz można stracić tylko raz. To jest jak z lekarzami, którzy mając pięć etatów, czy nauczycielami dorabiającymi na korepetycjach. Są przemęczeni i potem mówi się, że źle pracują. Prezydent musi być zaangażowany tylko w wypełnianie swojego mandatu. Zupełnie inaczej niż radny. Ten wręcz powinien mieć biznesowe czy menadżerskie doświadczenia. Jego brak boleśnie pokazuje znikome zaangażowanie w swoją służbę wielu radnych obecnej kadencji.

Jak w Toruniu prowadzi się swój biznes?

Zależy komu. Ale raczej trudniej niż np. w Bydgoszczy. Mamy jedną placówkę w Bydgoszczy, wkrótce będzie kolejna, tam urząd jest inny niż tan nasz. Toruń to nadal myślenie z innej epoki. Wydaje mi się, że prezydent ma problem mentalny z biznesem. Mam szacunek do jego małych i dużych osiągnięć, ale Michał Zaleski ma dosyć archaiczną i, że tak powiem, betonową wizję miasta. To jest człowiek z małej wsi, który zrobił wielką karierę w wojewódzkim mieście. Chłopak ze wsi wstąpił do ZMS, PZPR, potem ukończył studia w Toruniu i zrobil karierę polityczną. To jest dla ludzi z lat 70. idealny człowiek sukcesu. Wtedy tak było, ale to było w poprzednim systemie, za Gierka. Teraz zarządza Toruniem w 2018 roku, a niestety Europa, technologie i cała nowoczesność, zwyczajnie przerosła go mentalnie. Nie zna języków, nie kształci się, nie słucha ekspertów. Odnoszę nieraz wrażenie, że ciagle traktuje przedsiębiorców jak badylarzy i prywaciarzy, a powinien jak partnerów i pracodawców. Prezydent jest mentalnie w PRL, a rządzi miastem w UE. To niezwykle dziwaczny wariant. Oczywiście to pracoholik i facet, który pracuje z przekonaniem do własnych racji - niestety często jedynie z przekonaniem. Jednak dorastał w latach 70., kiedy świat wyglądał inaczej. Dlatego uwielbia przecinać wstęgi, wręcza sam każdą nagrodę, aby sprawić wrażenie, że to on ją ufundował, a nie miasto. Dlatego budujemy sześciopasmowe betonowe drogi w miejscach, gdzie kiedyś były drzewa. Ot wizja prawie jak Łukaszenki na Białorusi. A tymczasem Europa ucieka.

Gdzie w Toruniu brakuje zieleni?

W naszym mieście zieleni brakuje wszędzie. Na Starym Mieście nie ma skwerków i trawników, wszędzie bruk i koperty parkingowe dla swoich. Proszę zwrócić uwagę, że na ul. Szosa Chełmińska wycięto kilkadziesiąt drzew. To wybetonowana ulica z jednym krzaczkiem, podobnie jak Bema. Tych drzew, które były w tym miejscu, za naszego życia już nie zobaczymy. Już nigdy nikt z nas nie usiądzie w koronie drzew na ul. Szosa Chełmińska. To barbarzyństwo, takiemu rozwojowi mówię stanowcze NIE! Miasto musi być zielone, przytulne i wygodne, a nasze jest betonowe, łyse, szare i zadłużone po uszy.

Myśli pan, że Sylwia Kowalska będzie prezydentem z pana marzeń?

Rozmawialiśmy długo w gronie osób, które były potencjalnymi kandydatami. Musieliśmy wybrać człowieka, który będzie miał to miasto w sercu. Sylwia zrezygnowała jakiś czas temu z pracy zawodowej, bo chciała być dobrą radną. Ona faktycznie odbiera telefon o każdej porze dnia i jeździ w różne miejsca w Toruniu np. na Winnicę, żeby chronić ludzi, których wyrzuca się z domów, bo jakiś deweloper chce coś tam wybudować. To jest dziewczyna, która zajęła się porzuconymi, najsłabszymi i wykluczonymi.

W tej chwili mamy do wyboru Sylwię albo starzejącego się prezydenta bez wizji. Być może jest on świetnym administratorem, ale ja wybieram kobietę, która będzie nowym rozdaniem.

W polityce trzeba być też twardym człowiekiem. Tego prezydentowi nie brakuje. Sylwia na pewno ma serce i kocha to miasto, ale to może nie wszystko. Może byłaby wtedy „sterowalna” i słuchała takich ludzi jak pan?

Rozumiem, że nawiązuje pan do sytuacji w PiS i rządów z tylnego fotela na Nowogrodzkiej. To nie z Sylwią takie numery, to twarda kobieta i doskonale wie czego chce. Zapewniam pana. Wydaje mi się, że cała ochota na zmianę polega na tym, żeby można powiedzieć ludziom w mieście, że delegowanie odpowiedzialności, pytanie ekspertów i specjalistów nie jest niczym złym. Prezydent Torunia uważa, że miasto to on. To jest Ludwik XIV, który twierdzi, że kto nie ma takiego zdania jak on, ten nie może go wyrazić. Jest konsekwentny i usuwa z urzędu ludzi, którzy mają inne zdanie czy proponują inne rozwiązania.

Jest pan o tym przekonany?

Proszę przejść korytarzami Urzędu Marszałkowskiego i poczytać nazwiska na drzwiach do pokoi, jest tam masa dawnych urzędników UM, którzy nie chcieli jedynie bezkrytycznie wykonywać poleceń Zaleskiego. W Toruniu są konsultacje społeczne, ale teza prezydenta musi być  zawsze chroniona i broniona. Tak się dobiera ekspertów i prowadzi konsultacje. I koniec. Mnie się wydaje, że w XXI wieku, kiedy jesteśmy globalną wioską, nie jest niczym złym podpatrywanie dobrych rzeczy, gdzieś ze świata. W Toruniu niestety nie podpatrujemy, w Toruniu betonujemy.

Jeśli „MyToruń” wejdzie do Rady Miasta to podpisze porozumienie programowe z PiS-em i PO?

Stworzymy porozumienie z każdym, kto będzie miał podobny do nas pomysł na to miasto. Chcemy mieć wpływ na Toruń. Nie idę do Rady, żeby być marionetką, siedzieć sobie na fotelu i wysłuchiwać sporów. Jestem energetyczną bombą i chciałbym tę energię wykorzystać. Nie wiem co będzie, jaki osiągniemy wynik, ile zdobędziemy mandatów. Bardzo wielu ludzi idzie do polityki, żeby zakładać koalicje, dostać stanowiska i etaty. Aby coś zyskać. Ja mogę tylko na tym stracić. Już teraz mam problemy ze współpracą z UM. To cena za wyrażanie swoich poglądów. Teraz nie chcę być już tylko komentatorem, ale chcę mieć wpływ na nasze miasto. Czy mój głos będzie głośny? Jeżeli będziemy mieć wielu radnych, to gwarantuję, że będzie. Jakim będę radnym? Zobaczycie!

Jeśli pan wejdzie do Rady Miasta, to będzie to zupełnie inna Rada.

Zapewne kilka komitetów wprowadzi swoich radnych i uważam, że to już nie będzie tak uległa i bezwolna Rada Miasta jak ta obecna, gdzie Zaleski robi z radnymi co chce. W tej chwili rządzi wierno-poddańcza koalicja. To jest chore, że Zbigniew Rasieleski oraz Tomasz Lenz występują jako kandydaci na prezydenta, ale ich partie, te z którymi chcą wejść do Rady Miasta, nie zerwały z Zaleskim koalicji! Jak można brać ich kandydatury na serio, skoro od lat głosują identycznie, ręka w rękę z Zaleskim? Czy nie odnosi pan wrażenia, że ktoś tu zwyczajnie robi nas w balona? PO i PiS zwalczają się w Warszawie, a w Toruniu wszystko cacy i robią swoje biznesy wspólnie. Może mi pan to wytłumaczyć? Dlaczego PiS i PO w Warszawie to najwięksi wrogowie, a ten sam tylko toruński PiS i PO to od lat partnerzy? Ja tych bajek o polityce ponad podziałami dla dobra miasta nie kupuję, obie te partie zwyczajnie mają z tego całą masę korzyści. Stanowisk, rad nadzorczych i etatów. Oni od lat rządzą nami, tylko dzięki takiemu koleżeńskiemu i spółdzielczemu układowi. I my, radni z My Toruń, ten układ toruński przerwiemy, jeśli rzecz jasna mieszkańcy nam zaufają. Szansa jest tylko jedna na pięć lat.

W restauracji hotelu "Filmar" rozmawiał Tomasz Kaczyński.

Chcesz być na bieżąco z informacjami z Torunia i okolic? Polub nas na Facebooku

Reklama

Maciej Karczewski: Nie będę marionetką komentarze opinie

  • Stefan_Toruń - niezalogowany 2018-10-05 17:28:19

    Panie Macieju, zgadzam się z Pańskimi uwagami odnośnie systemu jednoosobowego zarządzania (chociaż chyba lepiej bardziej pasuje administrowania) miastem. Mówi Pan o tym jaką osobą jest obecnie urzędujący Prezydent Miasta Torunia. Obawiam się, że jego wyborczy przejawiają podobny system myślenia, w związku z tym może na pewno liczyć na znaczną część poparcia ze strony tych osób. Mam jednak nadzieję na zmianę myślenia "w" i "o" Toruniu, jeżeli chodzi o rozwój grodu nad Wisłą. Uważam, że Pan Michał Zaleski zapisał się już w historii Torunia. Poczynił stosowne działania. Wydaje mi się, że powinien udać się na "prezydencką emeryturę" i wspierać osoby, które przejmą stery w działaniach na rzecz Torunia. W ten sposób pokazałby swoją "wielkość" i udowodnił, że potrafi współpracować z każdym. Poczynione w ostatnich latach inwestycje wielkopowierzchniowe można uznać za mniej lub bardziej trafione, natomiast nikt nie planował (realnie, nie pod "Pana Prezydenta") jak utrzymać ich funkcjonowanie. Z obserwacji i bezpośredniego doświadczenia miejsc widzę, że osoby, które znalazły zatrudnienie w tych miejscach, robią wszystko, aby spełnić oczekiwania wobec władzy. Ich troska o dobro odbiorcy jest bardzo duża, ale i tak "czuć ducha PMT". Miastu jest potrzebny taki system delegowania odpowiedzialności i zadań, aby osoby, które są odpowiedzialne za określony obszar działań - mogły wykazać się inicjatywą i wsparciem ze strony samorządu. Rolą miasta jest wspieranie mieszkańców w ich działaniach/realizacji pomysłów na miasto. Obecna praktyka pokazuje, że miasto bardzo chętnie przejmuje wiele oddolnych inicjatyw (bo może - a co. Ma przecież na to środki) i "sprzedaje" jako własne. Nie można zapomnieć o pracownikach samorządowych i instytucjach podlegających Miastu Toruń. Obecnie wielu z nich żyje w ciągłym strachu o pracę. Wielu z nich jest tłamszonych i nie pozwala się im w pełni wykorzystać posiadane przez nie potencjału. Ich wynagrodzenia a zakres działań (odpowiedzialności) także dość mocno rozmijają się. Słyszałem, że trzeba być odważnym albo głupim, aby postawić się obecnej strukturze administrującej miastem. Panie Macieju, jest wiele tematów, które można by poruszyć, aby pokazać prawdziwy obraz systemu stworzonego przez te kilkanaście lat w Toruniu. Niestety, o części z nich słyszy się w nieformalnych rozmowach, bo strach o to, że dojdzie do właściwych uszu jest naprawdę duży. Mamy już "Toruń - miastem sportu" i wiele innych. Ale mamy też "Toruń - miasto strachu". O tym niestety ciągle za mało jawnie się mówi. Trzymam za Was kciuki i jest optymistą. Bo to przecież: OCZY-wiste :)

  • Krzysiek Ł - niezalogowany 2018-10-05 20:42:19

    Bardzo dobry wywiad. Zgadzam się całkowicie- potrzebujemy świeżej krwi i innego spojrzenia na sprawy Torunia uwzględniające nową epokę. Leżymy w bardzo dobrym punkcie na mapie Polski, biznes powinien znaleźć tutaj swoje miejsce zarówno polski jak i zagraniczny. Nasze miasto powinno się rozrastac i przyciągać nowych mieszkańców. P. Zalewski zrobił dużo - jednak czas na zmianę. Dziwię się że sam tego nie czuje. Powodzenia :)

  • Gość - niezalogowany 2018-10-06 20:05:29

    Ludzie. To są jaja. Cenzura wróciła. Czytam komentarze i żaden nie był wulgarny, obraźliwy. Dlaczego je kasujecie???? Prawda o Odonie boli. Czy nie będzie Wam płacił za reklamę. Skandal!!!!!!!!! Odon walczy z Zaleski bo ten nie chce,nie może sprzedać mu lokalu. Odon rzucił cenę za wynajem jaką rzucił niech płaci.Tylko po to idzie do Rady. Niech ludzie czytają prawdę. Boba to z niego jest. Śmierdząca. A Wy szanujcie się!!!!!!

  • Gość z - niezalogowany 2018-10-11 00:44:53

    A dlaczsgo Karczewski nie nawidzi zaleskiego? Przecież tu chodzi o lokal na Rynku stsrokiejskim, którego Zaleski nie chce sprzedać

  • Gość - niezalogowany 2018-10-11 06:12:47

    Jeszcze o to,że Odon rzucił taaaakkkką wielką cenę za wynajem tego lokalu.....wygrał i płacze i płaci. Tylko po to idzie do Rady. Tylko i wyłącznie. Te wszystkie pierdola w wywiadzie to bajki Odona. Tak nienawidzacego mającego tyle złości w sobie człowieka nie znam. Nie dajcie się nabrać!!!!

  • Gość1 - niezalogowany 2018-10-11 21:11:52

    Kilka lat temu ten pan się obraził na Toruń i chciał zmienić granice miasta tak, aby jego działeczka znalazła się w gminie ŁYSOMICE czy Łubianka. Może powinien tam kandydować do rad gmin (nie mylić z Izbą Gmin). Myślę, że w Radzie Miasta, o ile się dostanie, będzie reprezentował tylko swoje interesy.

  • gość 2018-10-12 15:57:14

    Z komentarzy widzę, że prywata napędza człowieka. A z treści też tylko przeciw Zaleskiemu. Zero programu, zero pomysłów. Zaleski już powinien skończyć, ale Karczewski do Rady się nie nadaje. Z MYTO nadaje się Kołacz, ale jest daleko na liście, bo nie miał kasy, żeby kupić sobie jedynkę. I taki to "ruch" szeroki, że kasa decyduje. Szkoda Czasu mieszkańców :-(

  • xyz - niezalogowany 2018-10-13 16:48:40

    Odonie jak ustosonkujesz się do powyższych? Przesunięcie granic Torunia. Załatwienie sobie sędziego. Lokal na starówce. Wstyd. Zamykam oczy kiedy widzę Twój baner. Z oczu źle Ci patrzy.

  • Gościu - niezalogowany 2018-10-14 11:18:37

    Znam kilka osób z tej listy i wszystkie są wg mnie szemranymi osobami. Mam mocne przekonanie, że startują do rady żeby reprezentować swoje interesy biznesowe.

  • Gość - niezalogowany 2018-10-14 14:46:25

    Na prezydenta osóba ,która przez 4 latanie zarobiła ani grosza....o co tu chodzi????Cichowicz cały czas zadra związana z teścia,Odon wiadomo....większość z nich idzie tylko dla zemsty

  • gość 2018-10-15 10:07:45

    Z MYToruń polecam Marcina Łowickiego, stratuje z tego samego okręgu co Pan Maciej Karczewski, czyli stare miasto, chełmińskie wrzosy i jar na którym mieszka. Pracuję z Marcinem od trzech lat i to naprawdę fajny koleś, działa dla ludzi, kiedy miałem problem z miejscem parkingowym to mi pomógł, powiedział do kogo się zwrocie, sam gdzieś zadzwonił. Startuje z 2 miejsca ale wiem że za nie nie zapłacił, a kampanie robi za zaoszczędzone ciężko zarobione pieniądze. Warto sobie go wygoolować.

  • WIŻYN Expres - niezalogowany 2018-10-18 14:40:11

    Wizualnie kiepski, może powinien zmienić okulary?

  • gość 2018-10-23 13:48:29

    No i wyszło......wielkie bum!!! To już jest koniec! Nie ma już nic!!! Tylko skowyt psiaków odstawionych od miski. Zostaje tylko internet i wylewanie żali. Brawo myToruń. Myślcie naz nową nazwą. Macie 5 lat :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) : ) :) :) :) :) :) :) :) :) :)

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez ototorun.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Tub Tomasz Urbański z siedzibą w Toruń 87-100, Winnica 41

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"