11°C bezchmurnie

Maciej Karczewski: Milionerzy w korkach [FELIETON]

- Niestety, mimo zapowiedzi prezydenta i deklaracji w fazie ich budowy, ani Motoarena ani Arena Toruń, nadal nie znalazły chętnych na zapłacenie za ich nazwę choćby złotówki. A miało być jak z PGE Areną, Tauron Areną i innymi nowymi obiektami, miliony rocznie - pisze w swoim felietonie dla Oto Toruń toruński społecznik i przedsiębiorca Maciej Karczewski.

Ostatnio mieliśmy z synem męski wieczór, taki z colą i chipsami, taki kiedy nastolatek chce jeszcze pogadać ze "starym", taki kiedy można razem pooglądać mecz. Trafiło na pojedynek Realu Madryt z paryskim PSG, czyli dwóch najdroższych klubów piłkarskich świata. Komentator często używał określenia "arena zmagań", co obudziło nasze skojarzenia z toruńskimi arenami. Niestety, mimo zapowiedzi prezydenta i deklaracji w fazie ich budowy, ani Motoarena ani Arena Toruń, nadal nie znalazły chętnych na zapłacenie za ich nazwę choćby złotówki. A miało być jak z PGE Areną, Tauron Areną i innymi nowymi obiektami, miliony rocznie. Gospodarskie obiecanki cacanki, a płacą nadal jedynie toruńscy podatnicy.

Wracając do Ligi Mistrzów. Kiedy zaczęliśmy szperać w sieci ile warte są obie drużyny, doszliśmy do ciekawych wniosków. Cena zawodników z Paryża to ponad 785, a z Madrytu 890 milionów euro. Kiedy to wypowiadamy, to wydaję się nam sporo, ale kiedy zaczniemy to z czymś porównywać, wtedy dopiero przecieramy oczy, jak dużo. Oto oba zespoły "kosztują" prawie 1,7 miliarda euro, czyli na okrągło 7 miliardów złotych. Budżet Torunia to rocznie nieco więcej niż 1 miliard złotych. Czyli w dużym uproszczeniu, tych dwudziestu paru gości biegających po boisku w krótkich spodenkach, to koszt siedmiu lat finansowania sporego miasta, takiego jak nasze. Koszt utrzymania wszystkich żłobków, przedszkoli i szkół, budowy dróg, oświetlenia ulic, służby zdrowia, całej miejskiej administracji, straży miejskiej, komunikacji miejskiej, sportu i setek innych pozycji w budżecie przez 7 lat. Sporo, prawda?

Kiedy Polska realizowała "transakcję stulecia" kupując 48 samolotów F-16, koszt tego zakupu to było około 12 miliardów złotych. Czyli jeden myśliwiec jest wart około 250 milionów złotych. Kiedy podzielimy 7 miliardów za PSG i Real, to jeden zawodnik kosztuje prawie 300 milionów, czyli więcej niż  samolot F-16. To także więcej niż wartość Motoareny i Areny Toruń na Bema razem wziętych. Za jednego piłkarza! A taki trochę "tańszy" gracz z "ławki rezerwowych" kosztuje więcej niż Sala na Jordankach! Pokazuje to skalę absurdu, do jakiego doszły "ceny" piłkarzy. Liczyliśmy to z synem trzy razy.

Nie chcę Państwa dalej zamęczać matematyką, ale ponieważ właśnie kończy się zima, jeszcze tylko jeden przelicznik. Nasze miasto wydaje na odśnieżanie wszystkich naszych dróg i ulic w trakcie jednej zimy około 3 milionów złotych. Czyli za "cenę" jednego gracza PSG, można by było odśnieżać Toruń przez 100 lat. Od czasu wejścia do miasta wojsk generała Hallera, do dziś. Kiedy tak zaczniemy patrzeć na wartość drużyn i zawodników, trudno się dziwić, że przestaje to być sport, a jest zwyczajna maszyna do zarabiania pieniędzy. Mamy takie ciekawe czasy, że teraz, nie jak kiedyś w rzymskim Koloseum, bogaci oglądali niewolników, ale to biedacy oglądają miliarderów... choć ciągle w krótkich spodenkach.

Maciej Karczewski to przede wszystkim toruński przedsiębiorca i społecznik. Jest założycielem i właścicielem firmy "Optometria Karczewski". Ponadto to były wioślarz, a obecnie sędzia międzynarodowy w tej dyscyplinie.

Chcesz być na bieżąco z informacjami z Torunia i okolic? Polub nas na Facebooku 

Maciej Karczewski: Milionerzy w korkach [FELIETON] komentarze opinie

  • Hubert - niezalogowany 2018-03-08 20:21:23

    Felieton zapowiadał się spoko, ale nic konkretnego z niego nie wynika. Nie ma co porównywać Torunia do Łodzi, Krakowa czy Trójmiasta, ponieważ to zupełnie inny potencjał wśród mieszkańców jak i siły nabywczej. Wymienione areny są większe, są zbudowane w miejscach gdzie ludzie mają więcej pieniędzy i stać ich ogólnej na więcej niż mieszkańców Torunia. Co ciekawe sponsorowane są przez spółki państwowe czyli przez nas wszystkich. Problem dotyczy czegoś innego, czy jako mieszkańcy miast, wsi i całego kraju mamy finansować polski sport przez włodarzy miast i spółki skarbu państwa czy pozostawić szeroko rozumiany sport "wolnemu rynkowi".

Dodajesz jako: Zaloguj się