16°C bezchmurnie

Łukasz Wudarski: Nie wystartowałem przeciwko komuś, ale dla siebie

- Marek Pijanowski miał świadomość, że przyjdzie taki dzień, że uczeń sam będzie chciał zostać mentorem - mówi w wywiadzie dla Oto Toruń nowy dyrektor Dworu Artusa. Zapraszamy do lektury.

Oto Toruń: Dlaczego w ogóle wystartowałeś? Przecież wiedziałeś, że człowiek, który dał Ci wcześniej pracę w Dworze Artusa, czyli Marek Pijanowski chce dalej kierować tą placówką. Jak to się stało, że wystartowaliście obaj?

Łukasz Wudarski: Podstawowa odpowiedź to czysty egoizm. Kiedy pracujesz na jakimś stanowisku dłużej niż pięć lat, to zaczynasz się tym męczyć. W pewnym momencie docierasz do ściany i potrzebujesz pewnej zmiany. Chciałem się rozwijać.

Ponadto od razu zaznaczmy, że to nie było startowanie przeciwko Markowi. Jestem mu bardzo wdzięczny. To facet, który dał mi wielką szansę. Zatrudnił młodego chłopaka bez większego doświadczenia i to na stanowisko kierownika jednej z najważniejszych placówek artystycznych w Toruniu. W dodatku uważam, że stanowiliśmy bardzo dobry tandem i cały czas będę to podkreślał.

Widziałeś kontrofertę Marka Pijanowskiego?

Nie. Zresztą teraz nie ma to żadnego znaczenia. Dla mnie to w ogóle nie była zręczna sytuacja, bo wiedziałem, że ktoś mnie zapyta, dlaczego przeciwko Markowi? Nie chcę, żeby tak to było traktowane. Ja po prostu czułem, że mogę zaoferować ciekawy program, bo wiem o Dworze Artusa naprawdę bardzo dużo, więc mój start będzie z pożytkiem dla instytucji.

Nie miałeś poczucia, że występujesz przeciwko swojemu mentorowi?

Chyba nie, bo on pewnie miał świadomość, że przyjdzie taki dzień, że uczeń sam będzie chciał zostać mentorem. No i nie zrobiłem tego przeciwko komuś, ale dla siebie. Poza tym Marek dał mi dużą swobodę w tworzeniu programu artystycznego, więc miałem sporo samodzielności w pracy. To było bardzo dużym plusem. 

Może teraz żałuje.

Musisz jego zapytać. 

A konsultowałeś z Markiem, że będziesz składać ofertę?

Nie, podjąłem tę decyzję samodzielnie, ale stwierdziłem, że, jako dżentelmen, muszę mu o tym powiedzieć.

Jak zareagował? 

Chyba pozytywnie. Tym bardziej że powiedział jedną bardzo ważną rzecz: „obojętnie kto wygra, to na tym zyska Dwór Artusa”. 

Ponadto kiedy moja oferta została wybrana, to mi pogratulował. Ja pewnie zrobiłbym tak samo. W końcu obaj chyba rozumiemy, że była to decyzja niezależnej komisji, która wybrała to, co jej zdaniem było lepsze. 

Ale wiedziałeś pewnie o jego koncepcjach?

Podobnie jak Marek wiedział o moich, przecież wspólnie pracowaliśmy przez osiem lat. Ale obiecałem mu, że żadnego z tych pomysłów, o których wiem, nie wykorzystam w mojej aplikacji, bo to byłoby nieuczciwe. Słowa dotrzymałem. 

No to jakie masz plany na najbliższą przyszłość?

Otwierają się przed nami spore możliwości. Dostaliśmy pieniądze na remont piwnic Dworu Artusa i chcielibyśmy tam zorganizować salki wykładowe i szkoleniowe. Program naszej instytucji zawsze był bardzo kompletny, ale za mało tam działań edukacyjnych. Będąc przede wszystkim impresariatem, nigdy nie mieliśmy wystarczających środków (finansowych i ludzkich) na tego typu rzeczy. Myślę, że zmiany, które wprowadzę, mogą stworzyć nowe możliwości.

A kolejne pomysły z kim będziesz konsultować? Do tej pory robiłeś to z Markiem Pijanowskim. 

Od tego jest zespół działu artystycznego i zawsze wszystkie pomysły były z nim konsultowane. 

Jak duży jest ten zespół?

Obecnie w dziale artystycznym jest kierownik i trzy osoby, ale pomysły konsultujemy też z działem technicznym. W przypadku chociażby projektów inwestycyjnych nie wyobrażam sobie nie sięgnąć po rady kolegi z tego działu. Przecież on się po prostu na tym lepiej zna i wie np. jakie należy załatwić pozwolenia i dokumenty na remont czy rewitalizacje. Trzeba też pamiętać, że mamy w Dworze taką osobę, która trzyma pieniądze, czyli księgową. Jesteśmy instytucją finansowaną ze środków miejskich, więc ciąży na nas ogromna odpowiedzialność gospodarnego wydawania pieniędzy. Zadaniem księgowej jest więc tonowanie naszych kreatywnych zapędów i twarde mówienie, że na niektóre rzeczy nas po prostu nie stać. Jak widzisz, ja nie lubię rządów autorytarnych, zdecydowanie wolę myślenie zespołowe…

Ale może za rok albo dwa to się zmieni…

To nie leży w moim charakterze.

(śmiech) Wiem. Przecież żartuję. Chcę zapytać też o sprawy księgowe. Będzie u Was nowa restauracja, więc będziecie mieć więcej pieniędzy.

To nie do końca tak wygląda. Kiedy nie było najemcy, to miasto łatało dziurę i przyznawało nam większą dotację. Teraz będzie mniejsza dotacja. Ale to wszystko będzie się bilansować. 

My pieniędzy szukać będziemy w wielu źródłach. Między innymi w Ministerstwie Kultury. Mogę się już pochwalić, że dostaliśmy 30 tysięcy złotych na warsztaty dla młodych DJ-ów. To pierwsza cegiełka, bo realizacja tych warsztatów będzie już podczas mojej kadencji. 

Co zmienisz od lipca? 

Wiele rzeczy, ale wszystko ewolucyjnie, a nie na zasadzie rewolucji. Mam taką metaforę - w sali malinowej mamy piękny sufit. Kiedy na niego patrzymy wydaje nam się, że to wspaniałe i bogate drewno, ale w rzeczywistości, to stiuk czyli mieszanina gipsu i kleju. Tak jest z niektórymi elementami Dworu Artusa. Z zewnątrz wszystko wygląda wspaniale, ale wewnątrz nie zawsze jest tak pięknie. Kilka spraw wymaga prac inwestycyjnych i konserwatorskich po to, żeby wszystko było na najwyższym poziomie. Ale też zawsze mamy w tyle głowy, że musimy przede wszystkim zapewnić mieszkańcom ofertę kulturalną na bardzo wysokim poziomie. To z tego przecież torunianie nas będą rozliczać i to nam zapamiętają.

W restauracji hotelu Filmar rozmawiał Tomasz Kaczyński.


Łukasz Wudarski: Nie wystartowałem przeciwko komuś, ale dla siebie komentarze opinie

  • rafa - niezalogowany 2018-05-09 15:36:58

    i dobrze każdy wie że łukasz robił całą robotę

  • gość 2018-06-29 07:04:37

    Gość wydaje się bardzo pozytywną postacią. Gratuluję Toruniowi p. Łukasza.

Dodajesz jako: Zaloguj się