Krystian Makowski: Chcę się bawić i zdobywać jak najwięcej bramek

09/11/2018 08:36
Hokej na trawie, Krystian Makowski Chcę bawić zdobywać najwięcej bramek - zdjęcie, fotografia
  • Fotka nr 0 z 6
  • Fotka nr 1 z 6
  • Fotka nr 2 z 6
  • Fotka nr 3 z 6
  • Fotka nr 4 z 6
  • Fotka nr 5 z 6

- Powiem naprawdę szczerze, że nie patrzę na moje statystyki. Na boisku chcę przede wszystkim się bawić, grać dobre mecze i zdobywać jak najwięcej bramek. Moim zdaniem mój styl gry się zmienił - pewnych rzeczy się nauczyłem i myślę, że więcej gram dla drużyny. Jednak pamiętajmy, że jestem napastnikiem  i wykonuję stałe fragmenty gry, dlatego jestem odpowiedzialny za strzelanie bramek - mówi kapitan Pomorzanina Toruń, Krystian Makowski, z którym porozmawialiśmy w restauracji hotelu Filmar.

Oto Toruń: W rundzie jesiennej to Pomorzanin był nieco gorzej dysponowany, czy to rywale byli tak mocni?

Krystian Makowski: Trudno powiedzieć. Tak naprawdę wszyscy rywale byli dla nas wymagający. Może dlatego, że nie zagraliśmy żadnego meczu w pełnym składzie? Nie wiem. Ale nieobecność jednej osoby nie może wpływać na formę całej drużyny.

Zaskoczyła nas Warta Poznań. Nie spodziewałem się przed ligą, że mogą być tak dobrze dysponowani. Ale ta niezła forma niektórych drużyn sprawia, że liga jest zdecydowanie ciekawsza. Wiadomo, że Grunwald już uciekł i oni na pewno będą grać o złoto, natomiast o drugie miejsce będzie interesująca rywalizacja.

Nie uważasz, że taka drużyna jak Pomorzanin nie powinna mieć tylu wpadek w jednej rundzie?

Na pewno nie była to nasza najlepsza runda. Dużo jest do poprawienia. Dlatego kiedy patrzę na nasz styl gry, to uważam, że możemy być zadowoleni z naszej zdobyczy punktowej. Wciąż tak naprawdę wszystko jest w naszych rękach i ciągle mamy szansę na złoty medal. W dodatku pamiętam, że zawsze wiosna była lepsza w naszym wykonaniu.

A nie jest tak, że drużyna nie wytrzymuje presji w najważniejszych momentach - czerwcowy finał z Grunwaldem czy wyrównane mecze ligowe?

Nie. Nie raz już pokazaliśmy, że dajemy sobie radę z presją. W ostatnich latach dwa razy byliśmy w stanie wygrać w finale z Grunwaldem. Aczkolwiek stres może nieraz być złym sprzymierzeńcem zawodników, którzy dopiero wchodzą do drużyny. Widać, że w tych meczach o stawkę oni nie są pierwszoplanowymi zawodnikami. Jednak to czas, żeby się ograli i byli liderami w przyszłości.

Te trudne momenty to czas, kiedy odpowiedzialność na swoje barki musi brać kapitan, czyli ty. Dużo razy musiałeś to robić w trakcie minionych dwóch lat?

Na boisku nie patrzę na swoją funkcję, dlatego zawsze staram się brać ciężar gry na siebie.

Mówisz o boisku, a jak to jest w szatni? Tego kibice i obserwatorzy nie widzą.

Oczywiście takich sytuacji się nie planuje. Jeżeli takie są, to wychodzi automatycznie. Czasami trzeba powiedzieć pewne rzeczy i wtedy to robię. Na szczęście nie robię tego często. Myślę, że każdy jest w stanie zauważyć, że danego dnia jest w słabszej dyspozycji i nie trzeba mu tego uświadamiać.

A jak to jest na co dzień? Ciężko zmobilizować kilkunastu facetów, którzy przychodzą na trening po całym dniu pracy?

Często tak jest, że ktoś jest zmęczony, ale to przecież całkowicie normalne. Nie skupiam się na jednostkach, bo każdy może mieć słabszy dzień. Reaguję dopiero, jeśli widzę, że jest bardzo źle. Kiedy zauważę, że młodzi zawodnicy nie podchodzą sumiennie do swojej pracy na treningu, to trzeba interweniować. Teraz jest inna młodzież i trzeba im pewne rzeczy wytłumaczyć.

Oni mają łatwiejsze wejście do drużyny niż kiedyś?

W sumie trudno to porównać. Moje wejście do pierwszej drużyny było w innej epoce.

Musiałeś się wkupić?

Jakoś szczególnie nie. Chłopacy mnie bardzo dobrze przyjęli i nie miałem z tym większego problemu.

Może dlatego, że byłeś dobrym zawodnikiem.

Może tak. Kiedyś na pewno trzeba było mieć większy szacunek do starszych. Młodzi doskonale wiedzieli, że trzeba przynieść wodę, pozbierać piłki i zrobić kilka innych banalnych czynności. Teraz juniorzy pozwalają sobie na więcej. Jeżeli ja bym tak robił w ich wieku, to spotkałaby mnie kara (śmiech).

A ta opaska kapitana determinuje cię do tego, żeby już zostać w Toruniu?

Kiedy byłem młodszy to ta chęć rywalizacji w innych ligach była zdecydowanie większa. Trochę już tego spróbowałem i na dziś nie myślę o wyjeździe, bo wszystkie moje plany są związane z Toruniem i zawsze powtarzam, że kocham to miasto. Natomiast różnie może się zdarzyć.

Czyli nie mówisz nie, ale…

Co roku rozmawiam z różnymi drużynami, które pytają mnie, czy nadal jestem zainteresowany wyjazdem, ale ostatnio cały czas odmawiam, bo na dziś, tak jak powiedziałem, moje plany są związane z Toruniem.

A reprezentacja Polski to zamknięty rozdział?

Zamknięty nie jest, bo w tym roku uczestniczyłem w Mistrzostwach Europy i Świata. Uważam, że jeśli mielibyśmy nieco lepsze przygotowania do tych imprez, to moglibyśmy pokusić o zdecydowanie lepsze rezultaty. Wielki niedosyt mam po Mistrzostwach Świata. Tam odpadliśmy w ćwierćfinale z Austriakami po przegranej 1:2. Potem Austria zdobyła złote medale.

Na razie nie mogę pogodzić kadry, pracy, życia rodzinnego i kilku innych spraw. Natomiast ten rozdział nie jest zamknięty i myślę, że jeszcze kilka lub kilkanaście występów w biało-czerwonych barwach zaliczę.

Wróćmy do Pomorzanina, teraz przed nami rozgrywki halowe. Trudno przejść zawodnikowi z boisk otwartych na zamknięte?

Nie mogę się wypowiadać za innych zawodników, ale ja chyba halę mam we krwi. Od małolata chodziłem do klasy sportowej w Szkole Podstawowej nr 28 na Rubinkowie. Dlatego uwielbiam halę i szybko się w niej aklimatyzuję. Ale niektórzy mogą mieć problemy - inaczej pracują nogi i pierwsze treningi są na pewno odczuwalne.

No i chyba nie tylko ty się cieszysz, bo Pomorzanin wydaje się być silniejszy w hali.

Pewnie tak jest z tego względu, że w hali mamy mniej więcej dwie wyrównane „piątki” (w rozgrywkach halowych na boisko wychodzi pięciu hokeistów i bramkarz przyp. red.). Ponadto w Toruniu zawsze mieliśmy bardzo dobrą drużynę w hali.

Zmienia się też system rozgrywek. Polski Związek odszedł od turniejów i wrócił do pojedynczych meczów.

To bardzo dobre rozwiązanie. Te turnieje były bezsensu - jednego dnia rozgrywaliśmy kilka krótkich meczów. Wiadomo, że to brało się z tego, że reprezentacja musiała przygotowywać się na różne imprezy.

Z drugiej strony mecze co tydzień na pewno będą większym obciążeniem dla amatorskiej drużyny…

Nie wydaje mi się. Na trawie też tak gramy. Czasami nawet mamy dwie kolejki w jeden weekend. Tym bardziej, że nie trenujemy dwa razy dziennie. Przynajmniej dla mnie ten mecz nie jest żadnym obciążeniem, a wręcz przeciwnie - jest nagrodą za cały tydzień pracy.

A to nazywanie Was amatorami jest słuszne? Przecież dostajecie pieniądze za uprawianie tego sportu.

Ale z drugiej strony to nie są pieniądze, z których można się utrzymać. Każdy z nas uczy się lub pracuje, a hokej jest dodatkiem. Dlatego uważam jednak, że robimy to amatorsko. Dostajemy pieniądze, ale na pewno nie jest to zawodostwo.

A jest szansa na zawodostwo?

W klubie wszystko idzie w dobrym kierunku. Nie jest to bardzo dynamiczny rozwój, ale najważniejsze, żeby klub funkcjonował na przyzwoitym poziomie. Mam nadzieję, że przy klubie będzie pojawiać się jeszcze więcej ludzi, którzy chcą pomagać finansowo, ale nie tylko. Wiadomo, że jeśli jest spokój organizacyjny, to jest to także odczuwalne na treningach i meczach.

To jakie są twoje cele na najbliższe miesiące?

Na halę naprawdę ostrze sobie zęby! Może ze względu na to, że mam nowy sprzęt, który chcę przetestować (śmiech). Może to jednak niedosyt z poprzedniego sezonu? (Pomorzanin zdobył brązowy medal przyp. red.). Dlatego myślę, że jeśli dobrze wejdziemy w ligę, to spokojnie możemy myśleć o najwyższych celach. To nie są marzenia. Moim realnym celem jest złoty medal. Natomiast na trawie musimy walczyć o pierwszą dwójkę. W tej chwili brakuje nam jednego punktu do drugiego miejsca (Pomorzanin po rundzie jesiennej jest na czwartym miejscu przyp. red.). A potem w finale można powalczyć. W poprzednim sezonie pokazaliśmy, że jesteśmy w stanie wygrać. Przegraliśmy, ale byliśmy bardzo nieskuteczni.

A masz jeszcze parcie na jakieś indywidualne osiągnięcia?

Powiem naprawdę szczerze, że nie patrzę na moje statystyki. Na boisku chcę przede wszystkim się bawić, grać dobre mecze i zdobywać jak najwięcej bramek. Moim zdaniem mój styl gry się zmienił - pewnych rzeczy się nauczyłem i myślę, że więcej gram dla drużyny. Jednak pamiętajmy, że jestem napastnikiem  i wykonuję stałe fragmenty gry, dlatego jestem odpowiedzialny za strzelanie bramek.

W restauracji hotelu "Filmar" rozmawiał Mateusz Srebniak.

Reklama

Krystian Makowski: Chcę się bawić i zdobywać jak najwięcej bramek komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez ototorun.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Tub Tomasz Urbański z siedzibą w Toruń 87-100, Winnica 41

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"