6°C bezchmurnie

Jan Krzysztof Ardanowski: Polacy i Żydzi – w pułapce stereotypów [FELIETON]

Opinie, Krzysztof Ardanowski Polacy Żydzi pułapce stereotypów [FELIETON] - zdjęcie, fotografia

Stosunki polsko-izraealskie to niezwykle gorący temat polityczny w ostatnich tygodniach. Nic więc dziwnego, że pisze o nim w najnowszym felietonie dla Oto Toruń poseł Jan Krzysztof Ardanowski, który jest przewodniczącym Polsko-Izraelskiej Grupy Parlamentarnej. Zapraszamy do lektury.

Trudno byłoby dyskutować o najważniejszych wydarzeniach politycznych ostatnich miesięcy bez odniesienia się do ostrej krytyki Polski, płynącej z części środowisk żydowskich. Dla mnie sprawa jest szczególnie ważna co najmniej z dwóch powodów. Interesuję się historią "narodu wybranego" i nie jestem w tym odosobniony. W Polsce, także w Toruniu, wzrasta zainteresowanie kulturą żydowską. Literatura, muzyka, taniec, kuchnia itd. stają się przedmiotem ciekawości, ba, zaczyna panować pewna moda na wszystko, co z Żydami związane.  Drugi powód, to powierzenie mi przez ponad stu posłów kierowania Polsko-Izraelską Grupą Parlamentarną. Zadanie trudne, szczególnie w tym okresie. Krytyków zapewne nie zabraknie ani po stronie polskiej, ani po żydowskiej. Ale kto mówił, że w życiu należy podejmować tylko łatwe wyzwania… Spróbuję o naszej trudnej, czasami bolesnej i dramatycznej historii, napisać trochę w kolejnych felietonach dla Oto Toruń.

Jestem absolutnie przekonany, że musimy uczynić wszystko, co możliwe, dla naprawy dobrych stosunków zarówno z państwem Izrael, z którym w ostatnich prawie 30-tu latach wolnej Polski współpraca polityczna, gospodarcza i wojskowa układały się wręcz wzorowo, jak i z diasporą żydowską na świecie. To polska racja stanu. Jednak te relacje muszą opierać się na prawdzie, a nie na negatywnych emocjach i niesprawdzonych zarzutach. Ogromny wkład obywateli polskich pochodzenia żydowskiego w wielowiekową historię naszego kraju, w jego kulturę, sztukę, rozwój materialny, a także wspólny los obu narodów powinny nas inspirować do poszukiwania tego, co łączy, a nie tego, co nas dzieli. Skłócenie naszych narodów jest zapewne na rękę różnym stolicom europejskim, krzywo patrzącym na rozwój i wzrost pozycji międzynarodowej Polski. To kolejny powód poszukiwania porozumienia obu narodów. 

Na początek trochę historii. Naród żydowski, przepędzany ze wszystkich krajów europejskich, właśnie w Polsce znalazł azyl i i bezpieczne miejsce do życia. Żydzi żyją wśród nas ponad 800 lat. Owszem, często izolowali się, tworząc pewne zamknięte społeczności, żyjące według swoich praw i obyczajów. Bywały oczywiście i chwile napięć, szczególnie w okresie rozbiorów. Miały miejsce głównie w związku z konkurencją gospodarczą i próbami dominacji ekonomicznej ze strony trzymającej się razem przeciwko „gojom” nacji żydowskiej.

Sprawą, która mocno zaważyła na pogorszeniu wizerunku Żydów mieszkających na naszej ziemi, było masowe poparcie przez nich wkraczających na polską ziemię wojsk komunistycznej Rosji w czasie wojny polsko-bolszewickiej w 1920 roku. Również na zajętych terenach naszego województwa, przede wszystkim na Ziemi Dobrzyńskiej, Żydzi inicjowali powstawanie tzw. „rewkomów”, czyli komitetów rewolucyjnych, które  realizowały praktycznie „walkę klas" poprzez wskazywanie żołnierzom Michaiła Tuchaczewskiego ziemian, księży, nauczycieli , urzędników administracji i innych "burżujów". Rewkomy przejmowały ziemię z majątków ziemskich, atakowały kościoły, ustanawiały komunistyczne porządki i „ludową sprawiedliwość”.Wsparcie dla komunistycznych najeźdźców spowodowane zapewne było także tym, że w składzie pierwszego rządu bolszewików, zwanego Radą Komisarzy Ludowych, na 22 komisarzy (ministrów) – 18 było Żydami, 2 Rosjanami, 1 Gruzinem. W innych centralnych organach władzy bolszewickiej, w pierwszych latach po rewolucji, także dominowali komuniści pochodzenia żydowskiego.

W Polsce, w okresie międzywojennym nastroje między dobrze zorganizowaną, także politycznie społecznością żydowską (działały partie żydowskie o różnych programach politycznych, była reprezentacja w Sejmie i w Senacie), a społecznością polską, pogorszyły się szczególnie w czasie wielkiego kryzysu lat 30-tych. Duże bezrobocie, bieda dotykająca znacznej części społeczeństwa polskiego, dumping ze strony kupców żydowskich, eliminujący polskie sklepy, lichwa itd, były na porządku dziennym. Jak podaje „Księga adresowa Polski dla handlu, przemysłu, rzemiosła i rolnictwa” z 1929 roku, udział Żydów w prowadzeniu handlu w części wschodniej regionu,  dla przykładu przedstawiał się następująco: w Dobrzyniu nad Wisłą – 65%, w Lipnie – 73%, w Lubiczu (Górnym) – 87%, w Rypinie – 66%, we Włocławku – 71%. Żydzi dość bezpośrednio  prezentowali swój status i oczekiwania w popularnym wśród nich powiedzeniu: "Wasze ulice, nasze kamienice". Kilka przykładów tego zjawiska z naszych stron. W Lubiczu Górnym, w którym przed wojną żyło ok. 40% wyznawców „religii Mojżeszowej”, były cztery piekarnie, w tym trzy, których właścicielami byłi Żydzi i czwarta, Polaka, pana Hornowskiego. Właścicielem dużych młynów lubickich był Israel Hernes, który produkowaną mąkę swoim pobratymcom sprzedawał trochę taniej , niż polskiemu piekarzowi., co miało zasadniczy wpływ na cenę pieczywa. Bieda sprawiała, że ludzie kupowali tam, gdzie chleb był tańszy. Tak przegrywali konkurencję polscy rzemieślnicy.  Dochodziło do bójek, bojkotu sklepów, narastała wzajemna niechęć. Nastroje wśród Żydów w tych miejscowościach, gdzie stanowili znaczący, a czasami dominujący odsetek społeczności tak opisała na przykładzie Lubicza p. Sabina Falkowska z d. Redlich, świadek pamiętający okres przedwojenny: „ Żydzi wręcz prowokowali Polaków. Zbierali się z transparentami i flagami. Chodzili po Lubiczu śpiewając  ‘pokażemy, co możemy, z Polski Palestynę zbudujemy’”. Nastroje antypolskie podsycały partie syjonistyczne, chcące, zgodnie ze swoją ideologią,  zachęcić, a może i wymusić na swoich współrodakach wyjazdy z Polski do Palestyny. Większość polskich szkół wyższych, w tym Uniwersytet Warszawski, Uniwersytet Jagielloński, Uniwersytet Jana Kazimierza we Lwowie, Politechnika Warszawska, Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego i in., wprowadziły wyznaczone w salach wykładowych miejsca do siedzenia dla Żydów i chrześcijan, znane jako tzw. "getto ławkowe". Uniwersytet Stefana Batorego w Wilnie, którego chlubne tradycje przejął Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu, getto ławkowe wprowadził 26. listopada 1937 roku. Stosowne decyzje podjął ostatni przedwojenny Rektor Uniwersytetu prof. Aleksander Wóycicki. 

Niezależnie jednak od napięć między oboma narodami, trudne, ale pokojowe współistnienie wyróżniało Polskę na tle innych krajów. Nie był to już może „paradisus judaeorum" (raj dla Żydów), jak przez wieki nazywano Polskę przygarniającą Żydów, uciekających przed pogromami z Anglii, Francji, Niemiec, Niderlandów, Hiszpanii, Portugalii, Węgier, Czech... Jednak nawet jeżeli w okresach napięć niechęć do Żydów narastała, to nigdy nie miała podłoża etnicznego, jak w hitlerowskich Niemczech, gdzie skazano wszystkich Żydów na zagładę tylko dlatego, że byli Żydami. W Polsce antysemityzm miał zgoła inne podłoże. Wynikał, jak wspomniałem, z konkurencji ekonomicznej, braku chęci asymilowania się ze strony znacznej części społeczeństwa żydowskiego, żyjącego w swoich sztetlach według własnej religii i tradycji, czy wreszcie z popierania przez część Żydów sił wrogich Polsce i dążeniom niepodległościowym Polaków. Jednak próby oskarżania narodu polskiego o to wszystko, co Niemcy na ziemiach polskich zgotowali Żydom w czasie II wojny światowej, są niesprawiedliwe i fałszywe. Wśród Polaków, podobnie jak wśród innych narodów, byli także ludzie słabi, przerażeni niewyobrażalną skalą bestialstwa niemieckiego wobec wszystkich, którzy współczuli Żydom i udzielali jakiejkolwiek pomocy. Nie można ich oskarżać, że nie pomogli w ratowaniu. Szewach Weiss, były ambasador Izraela w Polsce, człowiek powszechnie szanowany, kilkakrotnie goszczący także w Toruniu, na pytanie, czy ma pretensje do tych, którzy nie pomagali, odpowiedział: „Nie. Absolutnie nie. Bo ja sam nie wiem, jakbym zachował się w takiej sytuacji. Nie wiem, czy znalazłbym tyle siły. Zresztą trzeba wykazać się nie tylko odwagą, ale i konsekwencją. Trzeba mieć wielką siłę, której źródło w sercu”. Byli w wieloetnicznym społeczeństwie także ludzie moralnie zagubieni i po prostu podli, za których się wstydzimy. Tych ciemnych stron, które były jednak marginesem, piętnowanym i tępionym przez Polskie Państwo Podziemne, nie możemy wymazać  z naszej wspólnej historii. Wielu Żydów, także ocalonych z Zagłady, źle wspomina Polaków. Jestem zaszokowany próbami dezawuowania zachowań całego naszego narodu, a właściwie wieloetnicznego społeczeństwa, żyjącego  na terenach polskich. Trudno, możemy różnić się z Żydami w ocenie konkretnych faktów historycznych. Nie pierwszy to, a zapewne i nie ostatni przypadek różnego postrzegania historii przez różne narody. Żydzi podkreślają swoją wrażliwość i szczególne cierpienie, jakiego doznali w czasie II wojny światowej. Mają do tego prawo, a my powinniśmy to prawo uszanować. Nie rozumiem jednak zachowań części naszych „elit”, które, czy to z braku wiedzy, czy ze swoiście rozumianej poprawności politycznej, czy wreszcie z pogardy dla Polaków oskarżają cały naród o nienawiść do Żydów. Nie chcę się rozwodzić nad tą „pedagogiką wstydu”, obecną także w Toruniu, ale zastanawiam się czasami, czy ci najbardziej atakujący Polaków za ich domniemane winy z czasów wojny, nie próbują zakrzyczeć jakichś historii z dziejów swoich rodzin.  

O tym, jak demony wojny wpływają na nasze współczesne stosunki z Żydami postaram się napisać w następnym felietonie. Niektóre uwagi pozwoliłem sobie przytoczyć z napisanej przeze mnie w 2014 roku, wspólnie z młodym historykiem Pawłem Sztamą, obecnie pracownikiem IPN w Warszawie, książki „Z głębokości wołam do Ciebie”. Zainteresowanych odsyłam na moją stronę internetową: ardanowski.info, gdzie książka także została zamieszczona.

Jan Krzysztof Ardanowski

Jan Krzysztof Ardanowski, poseł Prawa i Sprawiedliwości, Radny Województwa Kujawsko – Pomorskiego I i IV kadencji, w latach 2005-2007 Wiceminister Rolnictwa w rządzie premierów Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego, w latach 2008-2010 doradca śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, Wiceprzewodniczący Sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, członek Komisji Energii i Skarbu Państwa.

Chcesz być na bieżąco z informacjami z Torunia i okolic? Polub nas na Facebooku


Jan Krzysztof Ardanowski: Polacy i Żydzi – w pułapce stereotypów [FELIETON] komentarze opinie

  • gość 2018-03-29 09:41:06

    Bardzo ciekawie, dość rzeczowo.

  • chelmno - niezalogowany 2018-03-29 09:53:16

    ardanowski jak zwykle pie*****sz

  • gość 2018-03-29 10:14:06

    bardzo ciekawa analiza, czekam na kolejny felieton

  • Gość - niezalogowany 2018-04-03 20:02:05

    Proszę pisać prawdę o Żydach, posługując się źródłami żydowskimi, cytując Adama Czerniakowa przewodniczacego Judenratu w Warszawie oraz Emanuela Ringelbluma kronikarza getta warszawskiego. Tylko wówczas ten felieton będzie oparty na faktach.

  • eloi - niezalogowany 2018-04-11 18:12:42

    "Jestem absolutnie przekonany, że musimy uczynić wszystko, co możliwe, dla naprawy dobrych stosunków zarówno z państwem Izrael, z którym w ostatnich prawie 30-tu latach wolnej Polski współpraca polityczna, gospodarcza i wojskowa układały się wręcz wzorowo, jak i z diasporą żydowską na świecie. " Myślę, że pracownicy PKSów w Cichanowie czy Bartoszycach są innego zdania. Firmy te zostały przejęte przez izraelski Mobilis a następnie zarżnięte.

  • lovefool - niezalogowany 2018-07-16 21:54:03

    inwazja żydowska

  • gościu - niezalogowany 2018-07-17 16:47:22

    poczytajcie sobie, zamiast marnować czas na czytanie tego żydowskiego kłamcy ardanowskiego (ciekawe jakie jest jego prawdziwe nazwisko) https://justice4poland.com/2016/11/29/przestepczosc-zydowska-w-przedwojennej-polsce/

Dodajesz jako: Zaloguj się