6°C całkowite zachmurzenie

Jak powstał Byczy Burger? Rozmowa z Małgorzatą i Pawłem Stolarczykami

Biznes, powstał Byczy Burger Rozmowa Małgorzatą Pawłem Stolarczykami - zdjęcie, fotografia

O burgerach mówią z pasją. Od trzech lat prowadzą restaurację Byczy Burger w Toruniu. Wiedzą też, że to właśnie pasja jest kluczem do sukcesu. Stawiają na jakość i stałych klientów, a jeśli raz spróbujesz Byczego Burgera, to jest duże prawdopodobieństwo, że wrócisz po następnego. Małgorzata i Paweł Stolarczykowie robią takie burgery jakie sami chcieli kiedyś jeść i okazuje się, że to był dobry pomysł na biznes i jak sami mówią na życie!

Oto Toruń: Skąd w ogóle wziął się pomysł, żeby robić „bycze burgery” w Toruniu?

Małgorzta Stolarczyk i Paweł Stolarczyk: Historia jest długa. Po prostu ja i moja żona uwielbiamy burgery. Tak naprawdę nigdy żaden burger nie zaspokoił naszego apetytu. Dlatego stwierdziliśmy, że zrobimy to po swojemu, zgodnie z naszą filozofią. Przede wszystkim chcieliśmy zrobić burgera, który będzie naturalny, zdrowy i bez sztucznych dodatków. Oczywiście musiał nam smakować. Postanowiliśmy, że dopiero, gdy zrobimy takiego burgera, zastanowimy się z czym jeszcze go połączyć i ile może kosztować.

Czyli zaczęliście od zrobienia wymarzonego burgera?

Tak. Z naturalnym pieczywem, a nie w stylu amerykańskim, czyli słodka bułka, która jest ciężkostrawna i sztuczna. Zrobiliśmy to z pieczywem z piekarni, z którą znamy się od lat. To pobliska, rodzinna piekarnia. Byłem przy wypieku tych bułek. To zdrowa, naturalna buła, robiona tradycyjną metodą bez ulepszaczy, a do tego nasza tradycyjna wołowina.

Te Wasze ulubione burgery od razu zaczęły smakować innym?

Na początku zderzyliśmy się ze ścianą. Nasze oczekiwania wobec klientów były inne niż wobec nas. Chcieliśmy dać klientom wołowinę grubo mieloną, żeby było czuć konsystencje tego mięsa, najlepiej wołowinę siekaną, soczystą. Okazało się, że klient docenia wołowinę drobno mieloną, gdzie nie wyczuwa poszczególnych cząstek mięsa. Musieliśmy temu ulec i dostosować się do oczekiwań Polaków, mieszkańców Torunia. Po tych drobnych korektach okazało się, że nasze burgery robią się coraz bardziej popularne

To prawda wasze burgery są już znane, ale coraz częściej też my Polacy wybieramy wołowinę i to właśnie w burgerach. To już jest trend. W ogóle ludzie mają teraz większą świadomość zalet czerwonego mięsa.

Tak. Wołowina jest bardzo zdrowym mięsem. Szkodliwa jest wołowina kiepskiej jakości, której my nie serwujemy. Druga sprawa to zbytnie przesmażanie i grillowanie. Nasi klienci wolą dobrze wysmażoną wołowinę ale są również i tacy, którzy doceniają zalety, smak  nieprzesmażonej wołowiny.

Czyli trochę skorygowaliście i od razu mieliście większą popularność?

O wiele szybciej niż się spodziewaliśmy. Przerosło to nasze oczekiwania. Moja żona musiała się zwolnić z pracy, gdzie była zatrudniona na etacie i pomóc mi w rozwijaniu restauracji. Ruch był duży, potrzebowaliśmy rąk do pracy.

Trzeba było stworzyć także odpowiednie menu.

Tak. Po dwóch latach doświadczeń, kiedy pracowaliśmy nad naszym pierwszym menu, zrobiliśmy kilka innowacji np. burgera malucha. Ten burger jest o 40% mniejszy, ale wystarczający, aby zaspokoić taki średni apetyt. Wybierają go także kobiety, które nie mogą często zjeść dużego burgera.

Rynek bardzo dobrze Was przyjął. Od razu poszła dobra opinia tak zwaną pocztą pantoflową.

Nasz punkt nie znajduje się w centrum miasta, gdzie lokale odwiedza wielu turystów. Mamy głównie stałych klientów. U nas jest to właśnie ta poczta pantoflowa. Codziennie przychodzą do nas ludzie, którzy mówią, że znajomi polecili, a gdy już spróbują naszego burgera to… wracają do nas i to nas cieszy.

I trzeba chwilę poczekać na Byczego Burgera.

Tak. Przygotowanie takiego burgera wymaga dłuższej chwili i skupienia, trzeba też cały czas pilnować mięsa. Poza tym to nie jest fast food i każdy, kto był już u nas wcześniej wie, że trzeba trochę poczekać. Klienci liczą się z długim czasem oczekiwania, jeśli wiele osób jednocześnie będzie chciało dostać takiego burgera, jakiego przygotowujemy i takiej jakości na jakiej nam zależy. To samo z zamówieniami telefonicznymi. Trasa to maksimum dwa punkty, które są obok siebie, bo te dania muszą przyjechać do klienta ciepłe! Mamy także system podtrzymania ciepła w naszych torbach termicznych i klienci zaczęli to doceniać.

A jeśli ktoś chce przyrządzić sobie dobrego burgera w domu? Co Pan doradza?

Po pierwsze to trzeba iść na zakupy i kupić bardzo dobry produkt, wołowinę. Jeśli go mamy, to nie trzeba wiele. Dobrej jakości wołowina nie potrzebuje ziół i marynaty. Nie trzeba jej przyprawiać przed smażeniem. Nie poprawia się jej rosołem czy cebulą. Samo mięso wystarczy wrzucić na grilla. Dopiero pro przysmażeniu, odwracamy wołowinę po kilku minutach i wtedy dodajemy pieprz i sól. Potem druga strona. Następnie odkładamy wołowinę, żeby ona, że tak powiem, doszła do siebie. Gdy takiego kotleta od razu przekroimy, to ucieknie sok. Dlatego trzeba pozwolić, żeby on się uspokoił. Smażąc mięso, możemy przygotować sobie bułkę, podpiec od wewnętrznej strony i posmarować np. majonezem. Jak mamy taką bułkę, to mięso zdjęte ze smażenia odkładamy na bułkę i czekamy około trzech minut.

Dla mnie też szalenie istotne są np. ogórki. Jakie dodajecie?

Zależy od z jaką kompozycją tworzymy burgera. Do niektórych lepiej użyć słodszego. Ale na pewno do wołowiny pasuje najbardziej pasuje ogórek kiszony. Najważniejsze dodatki to oczywiście odrobina cebuli, najlepiej świeżej. Do tego ogórek kiszony i tak naprawdę nie trzeba więcej. Reszta to kwestia tego, co kto lubi i na co ma ochotę. Jeżeli ktoś robi to z zamysłem, żeby to wołowina była najważniejsza, to nie ma co kombinować z wieloma dodatkami. Dlatego ten nasz burger klasyk ma taką konstrukcję - buła, mięso, ogórek. Być może dlatego jest tak bardzo lubiany.

Państwo poznaliście się pewnie w jakiejś burgerowni? O burgerach oboje mówicie z taka samą pasją.

Nie (śmiech). Jesteśmy parą od bardzo, bardzo wielu lat. Poznaliśmy się o wiele wcześniej. To już 15 lat razem, a od pięciu jesteśmy małżeństwem.

Macie jakieś inne wspólne pasje?

Robimy wszystko razem, ale najbardziej chyba lubimy razem jeść. Nie boimy się eksperymentować, próbować wciąż czegoś nowego. Lubimy odwiedzać inne restauracje. Oczywiście, nie jemy tylko burgerów (śmiech). Podczas naszych wypraw kulinarnych, nie szukamy inspiracji u innych, w podobnych restauracjach . My już wiemy, czego chcemy i jesteśmy z naszych burgerów zadowoleni.

To jest Wasz sposób na życie. Jesteście od trzech lat obecni w z Byczym Burgerem w Toruniu. Może będziecie mieli własną sieć?

Chcielibyśmy, ale nie do końca dążymy do tego, bo nie robimy tego, żeby zbić na tym wielki majątek. Robimy burgery, bo to jest nasz sposób na życie i mamy z tego satysfakcję. Jesteśmy szczęśliwi, że mamy stałych klientów, którzy doceniają naszego burgera. Jeśli sobie pomyślę, że będzie z tego sieć, a te burgery nie będą wychodzić dobrze jakościowo, to mam z tym dużym problem. Bardzo tego pilnujemy a pewnie nikt tego nigdy nie przypilnuje dostatecznie dobrze przy dużej ilości restauracji. Zawsze jesteśmy tez otwarci na krytykę. W czasie pierwszych sześciu miesięcy zawsze pytaliśmy klientów - i jak? Wielu klientów powiedziało nam bardzo ciekawe rzeczy. Jeden z nich zaproponował nawet stworzenie burgera, który jest jednym z dwóch najpopularniejszych obecnie burgerów.

Pytacie klientów, oni Wam podpowiadają. Myślicie o tym, żeby jeszcze poszerzyć menu?

Wszystko jest sprawą otwartą.

Może coś innego niż burger?

Mamy obawy, bo ciężko jest pozyskać produkt, który nie kosztuje bardzo dużo i jest odpowiedniej jakości, aby można było sprzedać go klientowi w takiej cenie, żeby chciał go kupić. Można wprowadzić dania z drobiu. Jednak problem w tym, że przygotowanie ich będzie trwać bardzo długo i będzie to produkt taki jak wszędzie - tragicznej jakości. Jesteśmy daleko od takich pomysłów. Chodzi o to, żeby wprowadzić rzecz, która będzie naturalna, zdrowa i smaczna. Nie trzeba mieć wszystkiego. 95% dań, które wychodzą z naszej kuchni to burgery. Wcale nie próbujemy wmówić klientom, żeby brali inne dania.

Macie także burgery miesiąca!

Tak. One są bardziej odważne. W zeszłym miesiącu mieliśmy burgera z czarnymi oliwkami i szynką szwarcwaldzką. Smak był interesujący. W tym miesiącu mamy burgera z grillowaną gruszką i sosem warzywno-orzechowym.

Ktoś Wam pomaga dobierać takie menu?

Nie. Wymyślamy to z naszą ekipą.

Jak duża jest Wasza ekipa?

Zaczynaliśmy we dwoje! Tak jak wcześniej mówiliśmy. Po trzech latach pracujemy już w 6 osób i bardzo często okazuje się że jest nas za mało. Często z 6 osobowej ekipy 5 jest na zmianie. Jednak nie ma niezadowolenia. Tym bardziej, kiedy czytamy kolejne pozytywne recenzje i krótkie opinie na temat Byczego Burgera. Klienci dobrze odczytują nasze intencje.

Widzę, że to dla Was bardzo ważne.

Tak. Podkreślam, że nie chodzi o wyciągnięcie, jak największego pieniądza. Chcemy, żeby było tak jak jest, bo tak jest fajnie.

Ok, a jak chcecie odpocząć od burgerów, to robicie sobie dzień wegański?

Tak naprawdę rzadko mamy dzień odpoczynku. Zdarzyło nam się bardzo mało takich dni. Wtedy najlepiej smakuje jednak grill. Przyziemne polskie sprawy. Nie raz pakowaliśmy do torby bułki, wołowinę i na miejscu robiliśmy sobie burgery! Taka sytuacja była np. w Szwecji pod blokiem, bo tam można między blokami robić grilla.

Czyli jesteście pozytywnie zwariowani na punkcie burgerów i bardzo trudno będzie to zmienić!

To prawda (śmiech).

Rozmawiał Tomasz Kaczyński.

Jak powstał Byczy Burger? Rozmowa z Małgorzatą i Pawłem Stolarczykami komentarze opinie

  • Gość - niezalogowany 2017-09-24 11:18:36

    Bylem tam moze z miesiac po otwarciu absolutnie bez szalu. Autentycznie na kolejny posilek wolal bym mc donalda. Ale od tamtego razu sporo czasu minelo... nigdy wiecej tam nie wrocilem. Moze nie dlatego ze bylo tragicznie tylko poprostu znalem wiele miejsc gdzie sie jadlo smaczniej w tej cenie. Teraz czytam takie rzeczy... moze czas pojsc sprobowac czy faktycznie tyle sie zmienilo...

  • Rafciu - niezalogowany 2017-10-04 17:37:18

    Byłem tylko raz la nie żałuję burgery smaczne fajne sosy naprawdę coś pysznego. Fakt punkt gdzie znajduje się Byczy Burger nie jest zbyt dobrą lokalizacją i sam lokal dość pospolity i surowy wewnątrz ale warto tam wrócić dla samego smaku. Mc Donald to porażka z plastikową podlą pasza nie to co serwuje się w Byczym Burgerze. Pokecam również Bueger Man.

  • Rafciu - niezalogowany 2017-10-04 17:38:00

    Byłem tylko raz la nie żałuję burgery smaczne fajne sosy naprawdę coś pysznego. Fakt punkt gdzie znajduje się Byczy Burger nie jest zbyt dobrą lokalizacją i sam lokal dość pospolity i surowy wewnątrz ale warto tam wrócić dla samego smaku. Mc Donald to porażka z plastikową podlą pasza nie to co serwuje się w Byczym Burgerze. Pokecam również Bueger Man.

  • gość 2017-10-04 18:05:35

    Niestety ale możesz się zawieźć. Teraz jest jeszcze mniej (składników) za więcej (kasy). W Classicu nie ma nawet sałaty, nie mówiąc już o tym że burger jest przesmażony, a powinien być medium rare.

  • gość 2017-10-04 21:01:24

    Bywam regularnie i jestem zawsze zachwycona jakością i ceną. A właściciel, kiedy mówi o swoich burgerach, to świecą mu się oczy - pasja w czystej postaci.

  • Symetria - niezalogowany 2017-10-04 23:10:01

    Gratuluje sukcesu ! Od poczatku widziałam w was ogromną pasję a to zawsze dobrze owocuje!!

  • gość 2017-10-14 13:01:19

    Szczerze nic zaskakującego. Oklepana śpiewka o naturalnych produktach, bułkach z piekarni i wyjątkowych sosach. Dobrej jakości wołowina w burgerze za 12 zł, serio? Po za tym restauracją bym lokalu nie nazwał. U Nas top, a w porównaniu do innych miast mocny przeciętniak.

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na ototorun.pl