19°C bezchmurnie

Europejska Królowa Driftu w toruńskim Moto parku. Rozmawiamy z Karoliną Pilarczyk

Królowa polskiego driftu i jedna z najszybszych kobiet w sporcie motorowym. Od niedawna jest także Europejską Królową tej dyscypliny. Karolina Pilarczyk opowiada nam o swoich pasjach i karierze.

Co spowodowało, że taki sport jak drifting zainteresował kobietę taką jak Pani?

To była miłość od pierwszego wejrzenia, a raczej od pierwszego poślizgu.

A skąd to zainteresowanie?

Przypadek. Nikt w mojej rodzinie nie uprawiał takiego sportu, czy sportu motorowego. Ja jestem informatykiem, umysłem ścisłym, analitycznym. Wszystko zaczęło się po tym, jak zdałam na prawo jazdy. Nie chciałam być tak zwaną babą za kierownicą. Podeszłam do tematu ambicjonalnie i poszłam do akademii jazdy, żeby doszkolić swoje umiejętności i tam na płytach poślizgowych, kiedy uczyłam się kontrolować poślizg, stwierdziłam, że właśnie sam poślizg i utrzymanie tego poślizgu…

To jest. To jest to co panią kręci.

Tak! To był 2002, 2003 rok. Ja nie wiedziałam, że drifting istnieje. Zajęłam się więc rajdami samochodowymi. Zaczęłam jeździć w rajdach amatorskich, robiąc licencję rajdową, ale też na tych rajdach ten ręczny zaciągałam, jak tylko widziałam zakręt. Mój pilot nie był zadowolony (śmiech). Mówił, że to nie jest mądre.

Mówił: Karolina nie ślizgaj się tak!

Tak, a ja cały czas mówiłam mu, że może nie będziemy pierwsi na pudle, ale przynajmniej przejedziemy widowiskowo (śmiech). I tak się ślizgałam na rajdach aż zobaczyłam drifting w 2004 roku podczas jednego z pokazów i stwierdziłam, że to jest właśnie to. Wtedy dotarło do mnie, że nie chodziło mi w tym wszystkim o rajdy, ale o drifting, że to naprawdę czuję.

I stała się Pani królową europejskiego driftu.

Nie tak szybko. Minęło 12 lat zanim zyskałam taki tytuł.

Konkurencja jest pewnie spora. Jak wiele kobiet uprawia tę dyscyplinę sportu?

W każdym kraju jest przynajmniej kilka kobiet, które rywalizują w tej dyscyplinie z mężczyznami na takim profesjonalnym poziomie. Są tak dobre, że sieją też zamęt wśród startujących w zawodach mężczyzn.

No tak, ale w sportach motorowych, samochodowych chyba nie ma znaczenia płeć. Liczą się umiejętności i maszyna.

Absolutnie tak. W drifcie pojawili się ostatnio bardzo młodzi zawodnicy, więc nawet wiek nie ma tu znaczenia. W drifcie świetnie radzi sobie ostatnio nawet dwunastolatek. Ja cały czas to powtarzam: w tym sporcie nie aż takiego znaczenia siła fizyczna. Tu liczą się umiejętności, refleks, skłonność do ryzyka.

A tych kobietom na pewno nie brakuje. Ba można powiedzieć, że bywają szalone! (śmiech)

To prawda. Nie ma nic takiego co, ograniczałoby w tym sporcie kobiety. Staram się to pokazać, mówić o tym i jeśli coś różni kobiety od mężczyzn to chyba to, że kobiety podchodzą bardziej ambicjonalnie od mężczyzn do sportu. Mam wrażenie, że kobiety więcej czasu poświęcają na doszkalanie się, zanim pokażą się publicznie. Staram się też przekonywać, żeby nie przejmowały się tak bardzo opinią innych (mężczyzn) i odważniej brały udział w zawodach, bo praktyka czyni mistrza i im częściej będą wyjeżdżały na tory, brały udział w rywalizacji, tym częściej będą wygrywały i stawały się mistrzyniami. Gdy mówię, czym się zajmuję, jaki mam tytuł to zawsze pojawia się niedowierzanie. Ale, jak to taka szczupła dziewczyna i jeździ? Odpowiadam zwykle, że tu postura i siła fizyczna nie ma aż tak dużego znaczenia. Tu liczą się umiejętności, a siłę zapewnia odpowiednie auto.

A było już tak może kiedyś, że jacyś znani zawodnicy np. Dawid Karkosik, James Dean lub inni podeszli do pani i zapytali: Karolina! Jak to się robi?

Oni jeżdżą długo, prawie całe życie i o nic nie muszą pytać. Są bardzo dobrzy i mają sukcesy. Ale generalnie zawodnicy, którzy jeżdżą nawet dłużej ode mnie i nie mają jakichś wielkich osiągnięć, nie podejdą i nie zapytają. Nie chcą rad.

Męska duma?

Jest ta męska duma. To prawda. Kobiecie nie wybacza się błędów. Mężczyznom nieco więcej uchodzi. Łatwiej sobie wybaczają. Gdy mamy „bitwy” to w 90% przypadków panowie przychodzą do mnie i mówią mi co mają niesprawnego w samochodzie, żeby się zabezpieczyć, tak na wszelki wypadek, gdyby przegrali z kobietą. (śmiech) To nie oni. Ich umiejętności nie były niewystarczające, tylko samochód nie dał rady.

Czyli faceci zostali facetami w tym sporcie. A gdy walczą ze sobą kobiety, pewnie też jest inaczej. Pojawiają się zawiść, zazdrość? (śmiech)

O tak! (śmiech) Nie będę wybielała kobiet. Tak właśnie jest, chociaż to mnie boli, bo jest nas tak mało w tym sporcie, że powinnyśmy się wspierać. Kobiety się zwalczają jednak i nie wspierają się. Nie ma tu kobiecej solidarności. Trochę lepiej wygląda to na arenie międzynarodowej i trochę lepiej to wygląda z dziewczynami, które dopiero zaczynają. Mam świetny kontakt z tymi, które zaczęły startować w Polsce. Staram się je wspierać swoim doświadczeniem i wiedzą. Trzymam za nie kciuki. Świetnie się rozwijają i mają ogromny potencjał. Mam też nadzieję, że takie fajne dalej pozostaną, będziemy trzymały sztamę i razem uda nam się coś zrobić dla driftigu i... dokopać facetom. (śmiech)

A ma Pani jakieś inne pasje? Kocha Pani samochody, ale może jak każda kobieta lubi Pani ubrać się fajnie wyjść do klubu zaszaleć, spotkać się ze znajomymi. Jest jakaś pasja numer dwa w pani życiu?

Moją pasją była zawsze informatyka. Całe życie było związane z informatyka i to było takie moje przeznaczenie, chociażby ze względów rodzinnych i pracowałam dla dużych korporacji w Polsce. W pewnym momencie jednak drifting tak wypełnił moje życie, że odeszłam od informatyki. Początkowo praca w Biznesie IT, utrzymywała mój sport, ale od kiedy mam sponsorów mogę sobie pozwolić na to, żeby zrezygnować z pracy zawodowej. Big data, sztuczna inteligencja, informatyka to mnie jednak wciąż fascynuje…

A kwiaty, ogród, kuchnia?

Potrafię gotować. Nie przypalam wody, ale kuchnia mnie nie wciąga. Zdecydowanie bardziej zwierzęta. Wychowałam się w domu, gdzie było mnóstwo zwierząt. Działam w fundacji, która ratuje Amstafy. Zdecydowanie pasjonuje mnie więc: sport, drifting, zwierzęta i informatyka. Mistrzynią kuchni już raczej nie będę.

W Toruńskiej Akademii Jazdy rozmawiał Tomasz Kaczyński.


Europejska Królowa Driftu w toruńskim Moto parku. Rozmawiamy z Karoliną Pilarczyk komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na ototorun.pl