Edward „Wally” Smith – jeniec z Australii, który trafił do Torunia

Ciekawostki, Edward „Wally” Smith jeniec Australii który trafił Torunia - zdjęcie, fotografia
Portal ototorun.pl 29/03/2019 16:06

​​​​​​​Choć druga wojna światowa oszczędziła Toruniowi ogromu zniszczeń materialnych to z pewnością nie ominęły nas tragedie związane z terrorem okupanta. Do wojennej codzienności należały aresztowania, łapanki i ciągła niepewność jutra. Jednak warto wiedzieć, że nasze miasto stało się także drugim domem dla jeńców wojennych schwytanych na polach bitew w Afryce, Francji, Krecie czy Rosji. Przez okres drugiej wojny światowej przez toruński obóz jeniecki Stalag XXA przeszło ponad 60 tys. żołnierzy z najodleglejszych zakątków świata - pisze w felietonie dla "Oto Toruń" toruński przewodnik Paweł Bukowski.

Jako miejsce przetrzymywania jeńców wybrano forty położone w południowej części miasta: Podgórz, Stawki, Rudak. Dawne fortyfikacje niemal idealnie nadawały się na miejsca dla osadzonych z uwagi na architekturę i kubaturę, która ułatwiała pilnowanie. Pierwszymi jeńcami byli żołnierze polscy schwytani podczas kampanii wrześniowej. Wraz z falami zwycięstw niemieckiej armii do Torunia zaczęto przywozić żołnierzy brytyjskich, francuskich, norweskich… do miasta docierali również osadzeni z tak odległych stron jak Australia czy Nowa Zelandia. 

Wśród korpusu australijskiego schwytanego na Krecie służył Edward Smith ps. Wally, który już wielokrotnie próbował uciekać z niemieckich obozów. Do Torunia trafił w 1943 r. początkowo został osadzony w Forcie XV, następnie zesłano go do pracy na roli w okolicach Brodnicy. We wspomnieniach mówi, iż nie ustawał w planowaniu kolejnej ucieczki, do której doszło właśnie podczas pobytu w jednym z gospodarstw.  Zbyt wiele naoglądał się losu jeńców polskich oraz dramatu Rosjan w obozie i na pewno nie zamierzał tak skończyć. 

Uciekł razem ze swoim kolegom Paddym. W zdobyciu cywilnych ciuchów i dokumentów pomogli polscy partyzanci. W ten sposób jeńcy wojenni wyruszyli w podróż do Warszawy. Niefortunnie w Modlinie doszło do kontroli wagonów tam został schwytany Paddy. Edward wziąwszy walizkę i machając podróżnym jak gdyby nigdy nic opuścił pociąg. Idąc piechotą przedostał się do Warszawy, gdzie dzięki pomocy AK został ukryty wraz z innymi zbiegami w jednym z mieszkań. 

Zbliżał się 1 sierpnia 1944 r. akowcy poinformowali o planowanych walkach i związanej z nimi ewakuacji obcokrajowców. Edward mimo, że miał zagwarantowany szlak przerzutowy zdecydował się pozostać. Walczył w Powstaniu najpierw na pierwszej linii biorąc udział  w starciach na m.in. na ul. Żelaznej oraz odbijając więzienia. Następnie został przydzielony do sekcji łączności skąd nadawał Aliantom podając pozycję do zrzutów zaopatrzenia. Tą drogą również przekazał informacje swojej rodzinie, że żyje, walczy i wróci do domu. 

Kiedy Powstanie chyliło się ku upadkowi wraz z powstańcami postanowił uciekać, przekroczywszy Wisłę udali się do Krakowa. Tam jeden ksiądz opiekujący się partyzantami polecił ujawnić się ‘Wallemu’ z uwagi na obławy i wielkie ryzyko, że w czasie aresztowania schwytany jeniec, będzie traktowany jak powstaniec i nie ochroni go już Konwencja Genewska. Zrobił tak jak mu powiedziano. W języku angielskim zapytał niemiecki patrol zapytał niemiecki patrol gdzie jest najbliższy dworzec! Zaskoczeni Niemcy najpierw pobili go a następnie doprowadzili do Gestapo – po przesłuchaniu Edward został doprowadzony do Stalagu VIIIB gdzie dożył wyzwolenia. W tym miejscu warto dodać, że księdzem, którego spotkał na swojej drodze był Karoł Wojtyła…

W 1991 r. w Sydney na pokładzie okrętu ORP Iskra ambasador Polski odznaczył żołnierzy australijskich walczących u boku Polaków. Byli wśród nich żołnierze spod Tobruku oraz Edward Wally Smith jedyny Australijczyk walczący u boku Powstańców. Po całej ceremonii wzruszony dodał, że Polacy pokazali co oznacza prawdziwa walka i poświęcenie  za ojczyznę. 

Pięć lat wojny to tysiące wspomnień ludzkich dramatów i niesamowitych historii. Jak widać historii Edwarda Wallego Smitha to splot wydarzeń, który niekiedy potrafi być tak niesamowity, że naprawdę trudno w to uwierzyć. 

(Paweł Bukowski, toruński przewodnik)

fot. ilustracyjne

Chcesz być na bieżąco z informacjami z Torunia i okolic? Polub nas na Facebooku

Edward „Wally” Smith – jeniec z Australii, który trafił do Torunia komentarze opinie

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama