Tuż przed świętami wielu mieszkańców Torunia, którzy uczestniczyli w tak zwanych czarnych protestach otrzymało wezwania na policję. – Myślałyśmy bardziej o tym, żeby pod choinkę otrzymać prawa kobiet i mieć wreszcie święty spokój - komentują ironicznie przedstawicielki Toruńskiej Brygady Feministycznej.
W październiku Trybunał Konstytucyjny orzekł, że aborcja embriopatologiczna jest niezgodna z Konstytucją RP. Ta decyzja wywołała ogromne kontrowersje. Niemal natychmiast w całej Polsce, w tym w Toruniu rozpoczęły się masowe protesty.
W naszym mieście manifestracje, które przyciągały tłumy ludzi, przybierały różne formy - np. przemarsz pod siedzibę Radia Maryja, blokowanie ulic czy ostatnio kolędowanie. W trakcie protestów policjanci wielokrotnie kontrolowali, spisywali, a nawet zatrzymywali protestujących.
Niektóre wylegitymowane osoby otrzymały tuż przed świętami… prezent od mundurowych z Torunia. Toruńska Brygada Feministyczna informuje, że kobiety dostały wezwania do stawienia się na komendzie „w charakterze osoby, co do której istnieje uzasadniona podstawia do skierowania przeciwko niej wniosku o ukaranie”.
– Osoby otrzymały wezwania za: używanie szczekaczki - jakoby zagrażanie środowisku, zajmowanie pasa ruchu drogowego, wulgarne słownictwo oraz nie rozejście się po komunikatach pajaców w mundurach - wymieniają przedstawicielki Toruńskiej Brygady Feministycznej.
Przypomnijmy, że po ostatnim orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego aborcja w Polsce stanie się legalna tylko w dwóch przypadkach: ciąży będącej wynikiem gwałtu lub kazirodztwa oraz zagrożenia zdrowia lub życia matki. Właśnie dlatego ludzie w Toruniu i całej Polsce wyszli na ulice.
(FS)
fot. Kacper Gajtkowski
Chcesz być na bieżąco z informacjami z Torunia i okolic? Polub nas na Facebooku
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!