27°C bezchmurnie

Chcesz zmienić się w nowym roku? Zrób to mądrze! Rozmowa z Magdą Foeller

Relaks, Chcesz zmienić nowym Zrób mądrze! Rozmowa Magdą Foeller - zdjęcie, fotografia

Magda Foeller to propagatorka zdrowego stylu życia i doświadczony trener personalny. Uprawiała sporty walki, brała udział w zawodach fitness (2 medale). Posiada dyplom magistra prawa, jednak porzuciła karierę prawnika, by dziś być jedną z najbardziej znanych trenerek w regionie. Magda pomaga osiągać wymierne efekty podopiecznym w kraju i za granicą, w ramach współpracy online, a pod jej okiem trenują także artystki i kobiety biznesu z Torunia i okolic.

Oto Toruń: Jak najlepiej rozpocząć zdrowy tryb życia? Co zrobić, żeby poprawić swój wygląd i swoje samopoczucie w nowym roku?

Magda Foeller: Przede wszystkim nie można chcieć wszystkiego na już. Od razu być sześć razy w tygodniu na siłowni, jeść pięć posiłków dziennie. Ktoś kto jest typowym „kanapowcem”, kto nie miał wcześniej ze sportem nic wspólnego, a przeczytał w internecie, że tak trzeba, że jest to dobre rozwiązanie, tak właśnie się do tego zabiera. Kiedy nadchodzi pierwsze potknięcie, często cały plan zmiany życia na zdrowsze po prostu upada. Zaczynamy nowy rok z pewną wizualizacją tego, jak chcemy się czuć i jak wyglądać. I trzeba się za to rozsądnie zabrać.

A każdy chce wyglądać jak najlepiej i czuć się wspaniale.


Dokładnie, jednak dla każdego oznacza to coś innego. Każdy inaczej wizualizuje sobie ten swój cel treningowy. Przychodzi 1 stycznia, jest motywacja i ta niesamowita chęć do zmiany i zaczyna się ten pierwszy tydzień. Pierwszy, drugi i trzeci trening. Na pewno boli, są zakwasy. Nawet znajdujemy czas na przygotowanie pięciu posiłków, ale już w drugim tygodniu nie dojadamy, nie przygotowujemy aż pięciu, a z sześciu treningów robią się tylko trzy, bo albo dziecko zachorowało, albo szef zatrzymał dłużej w pracy. I plan treningowy już się sypie. Cały plan wielkiej przemiany w nowym roku staje pod znakiem zapytania. Motywacja spada i zaczynamy mieć poczucie, że ten plan nie jest dla nas. Nawet jeżeli bardzo chcemy coś zmienić, to nie da się tego zrobić według tych reguł. Coraz częściej zaczynamy też wątpić w to, że uda nam się żyć zdrowo. Dbać o posiłki, o sylwetkę. Pojawia się myśl, że może to bez sensu, że znowu się poddam. 


Poddajemy się bo myślimy, że to nie dla nas. Jak można sobie z tym poradzić, żeby nie wpaść w taką pułapkę „złych myśli”, nie zdemotywować się?


Musimy startować z realnym planem dostosowanym w 100% do życia, jakie prowadzimy. Do naszego życia rodzinnego i zawodowego. Tak, żeby rozpoczęcie takiego zdrowego trybu życia nie wiązało się z dużymi uciążliwościami i stresem. Musimy to robić stopniowo, co zawsze będzie krokiem do przodu. Jeśli jedliśmy dwa posiłki dziennie, to rozsądnie realizację naszego planu zacząć od zwiększenia ich ilości do trzech. Realnie szacujemy się ile mamy czasu na zrobienie czegoś więcej dla siebie. Jeśli nasze życie pozwala na zrobienie dwóch lub trzech treningów w tygodniu, to od tylu treningów zacznijmy. Dopasujmy plan do możliwości, do czasu, jaki możemy na jego realizację poświęcić, żeby nie tworzyć przeszkód dla niego od razu na starcie.

Czyli musimy mieć taki plan, żeby dawał nam szansę na jego realizację. A nie będziemy mieli wówczas poczucia, że robimy może za mało dla tej zamiany, jaką sobie obiecywaliśmy?


Najlepszy jest taki plan działania, jaki jesteśmy w stanie realnie zdrożyć w życie. Myślę, że więcej frustracji może przynieść taki przedobrzony, którego nie jesteśmy w stanie realizować. 

A gdy już zaczynamy to robimy dobry, racjonalny plan przemiany i w pewnym momencie tracimy motywację, załamujemy się. Jak tę motywację odbudować?


To się zdarza, gdy zbyt szybko oczekujemy widocznych efektów. Zawsze podczas konsultacji trzeba przygotować człowieka, że te zmiany fizyczne, zmiany w obrębie sylwetki to są takie zmiany na, które trzeba trochę poczekać. Każdy organizm jest inny, zupełnie inaczej reaguje i raczej nie dawałabym wiary w diety cud czy treningi, które w miesiąc przyniosą widoczne, rewolucyjne zmiany w sylwetce. Przychodzą do mnie także ludzie, którzy chcą efektów od razu. Wówczas mówię, że ja nie jestem w stanie tego zrobić. Dla mnie, na pierwszym miejscu, jest zdrowie podopiecznych, a każdy jest inny, więc plan musi być zindywidualizowany.


Bywa, że plan się zmienia już trakcie jego realizacji?


Oczywiście bo np. pojawiają się kwestie zdrowotne, o których wcześniej nie wiedzieliśmy. Monitorowanie zmian, brak oczekiwanych efektów, jakie powinny się pojawić w trakcie realizacji planu to też powód do rozmów, badań i zmian planu. Tak jak mówiłam, każdy jest inny. Poza tym ważne jest zaangażowanie. Jeśli założyliśmy trening trzy razy w tygodniu a ktoś znajduje czas tylko na dwa treningi, to na pewno będzie musiał nieco dłużej poczekać na zmiany i na to też trzeba go przygotować, porozmawiać o tym, że pierwotny plan zakładał większe zaangażowanie. Tylko 100% zaangażowania da 100% efektów. Czasami zwyczajnie nie widzimy efektów dlatego, że przez cały czas przyglądamy się sobie, patrzymy non stop w lustro. Wtedy trudno dostrzec zmiany, jakie zachodzą. Dlatego dobrym pomysłem jest zrobić sobie zdjęcie na początku przemiany i w ten sposób cyklicznie monitorować jej przebieg. 

A jak długo trzeba czekać na efekty? Każdy kto chciałby poddać się takiej „kuracji”, bo to przecież rodzaj kuracji, chciałby się na pewno dowiedzieć, w jakim czasie może się pojawić zauważalna zmiana. Uśrednijmy trochę, trzymając się tego, że każdy jest jednak inny.


Pierwsze efekty dotyczące kondycji fizycznej czy poprawy samopoczucia, energii do życia to kwestia dwóch, trzech tygodni, miesiąca. Widzę to po swoich podopiecznych, że bardzo szybko poprawiają swoją kondycję. To się dzieje z treningu na trening.


Oczywiście wtedy, gdy trzymamy się założonego planu?


Tak. Z kolei na pierwsze porządne efekty wizualne można liczyć uśredniając, po około trzech miesiącach. Zakładając, że ktoś wcześniej nie uprawiał żadnego sportu, nie miał do czynienia z ćwiczeniami, potrzebuje przygotowania technicznego do tego, aby trening był efektywny. Pierwsze tygodnie zatem to także nauka techniki wykonywania poszczególnych ćwiczeń.


Pani też jest przykładem dla innych. Przykładem dla innych tego, jak można się czuć i wyglądać. Trudno jest być kimś takim? Nie ma Pani ochoty skręcić, zrobić czegoś niezdrowego, zaszaleć, nie ćwiczyć przez miesiąc? (śmiech)

Ja głoszę filozofię umiaru. Postrzegam zdrowy styl życia inaczej niż wyzbycie się wszelkich uciech życia codziennego. Uważam, że zdrowy styl życia nie wymaga ograniczania się do jednej „słusznej” koncepcji. Wszystko jest dla ludzi, jeśli zachowamy równowagę. Na pewno nie zapalę papierosa, ale napiję się z przyjaciółmi wina na spotkaniu, wyjdę ze znajomymi na pizzę, zjem coś słodkiego. Smaku czekolady nie zastąpi się smakiem jarmużu (śmiech). Uważam, że radykalne ograniczenia żywieniowe nie są potrzebne dla osiągnięcia satysfakcjonującej sylwetki i dobrego samopoczucia. Jeśli na co dzień skupiasz się na zdrowych nawykach treningowych, żywieniowych, prowadzisz higieniczny tryb życia, to ta pizza, czekolada, lapka wina, nie przekreślą Twoich założeń, działań. Taką filozofię sama wyznaję i przekazuję ją moim klientom. Bądźmy fit, ale nie dajmy się zwariować.


A co Panią zmotywowało do tego, żeby robić to, co robi Pani dziś?


Od zawsze byłam związana ze sportem. Kiedyś mój trener tajskiego boksu Paweł Heinig powiedział mi, że powinnam poświęcić się trenowaniu innych. Nie od razu uznałam, że to będzie dobry sposób na życie, ale z czasem jednak przekonałam się, że to jest to. Pomogłam jednej, drugiej koleżance. Mój mąż zapisał mnie na kurs instruktora kulturystyki, za tym poszły kolejne kursy i certyfikacje. Zaczęło się nagle, potoczyło intensywnie i nie wyobrażam sobie, żeby miało być inaczej. Obserwowanie zmiany życia ludzi na lepsze, zdrowsze, ich wdzięczności i radości, daje mi niesamowite pokłady satysfakcji.


To na koniec jeszcze najważniejsza rada dla tych, którzy chcą zmienić swoje życie w nowym roku oraz chcą się poczuć lepiej i lepiej wyglądać.


Najważniejszą rzeczą jest dostosowanie planu działania do swoich możliwości. Po drugie, należy oprzeć go na pozytywnych założeniach, zamiast tworzyć ograniczenia. Będę tworzyć posiłki z pełnowartościowych produktów, będę chodzić na spacery, będę ćwiczyć trzy razy w tygodniu. Założenia typu nigdy nie zjem słodyczy, nie wyjdę ze znajomymi, bo będę musiał wypić piwo, od początku kreują niechęć do zmian i odkładanie wszystkiego na jutro. Trzeba myśleć o tym, co trzeba zrobić, a nie o tym z czego musimy zrezygnować i czego zrobić nie możemy. To kluczowe dla zmian, jakie chcemy wprowadzić w swoim życiu, tak żeby było ono lepsze.

Rozmawiał Tomasz Kaczyński.


Chcesz zmienić się w nowym roku? Zrób to mądrze! Rozmowa z Magdą Foeller komentarze opinie

  • gość 2018-01-02 15:32:46

    Ja dostałam na święta bieżnie na której trening zaczęłam właśnie udoskonalać, mam nadzieje, że mój zapał mi nie minie, ponieważ ćwiczenia na niej są bardzo fajne, już upatrzyłam sobie fajny stepper na hop-sport i mam nadzieje zamiar go kupić jeżeli bieżnia w najbliższym czasie się nie znudzi!

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na ototorun.pl