6°C całkowite zachmurzenie

Arkadiusz Kamiński: u nas każdy wie, co ma robić

Rozmowy, Arkadiusz Kamiński każdy robić - zdjęcie, fotografia

Rozmawiamy z menadżerem klubu Champion, Arkadiuszem Kamińskim.

Jak Pan został „szefem” klubu Champion w Toruniu? To zamiłowanie do sportu i fitnessu?

Arkadiusz Kamiński: To chyba moja 5 branża! Dla mnie ważne, że to praca z ludźmi, kontaktem i wymianą poglądów. Można na tym uniwersalnym warsztacie oprzeć każdą działalność. Klub fitness jest również świetnym polem do rozwoju i pewnie jednym z kolejnych. W dzisiejszym świecie trzeba być osobą dynamiczną. Staram się czerpać z tego miejsca tyle, ile się da.

To był przypadek, czy wybór? W pewnym momencie stwierdził Pan - a może warto w to wejść, bo jeszcze tego nie robiłem?

Dokładnie. Do tej pory pracowałem zawsze w innej branży. To było zawsze coś nowego.

Ale zawsze praca z ludźmi.

Tak i od jakiegoś czasu na stanowiskach, na których trzeba przydzielać zadania do pewnych zespołów. Trzeba było nauczyć się np. zawodu telemontera i jeździć samochodem z tymi telemonterami. Taką miałem umowę z dyrektorem strefy utrzymania sieci telekomunikacji. Powiedziałem mu, że ja mogę wejść w tę firmę, ale chciałbym wiedzieć, co ci ludzie na co dzień robią. Nie mogłem z nimi pracować bazując na tym co mi się wydaje. Musiałem wejść na drabinę, naprawić usterkę, nauczyć się przebiegu „krosówki” w szafie telekomunikacyjnej. Po trzech miesiącach Dyrektor przerzucił mnie na zupełnie inny region, ale byłem tam już kierownikiem. Gdy zaczynałem byliśmy w rankingach na 20 pozycji, a po trzech miesiącach skończyliśmy na czwartym miejscu. Potrzebowałem oczywiście kilku katastrof (zalanie, oberwanie chmury, śnieżyce), żeby nauczyć się „taktyki systemu”. To był wspólnym sukcesem wszystkich pracowników.

Wcześniejsze doświadczenia pomagają w nowych wyzwaniach?

Tak. Po takich doświadczeniach człowiek nie boi się kolejnych wyzwań.

Czyli Pan się nie bał kierować takim klubem jak Champion?

To się zmieniało z każdym miesiącem funkcjonowania klubu. Na początku moja rola miała być inna, ale potem okazało się, że moje pomysły podobają się na tyle, że mogłem mieć poszerzone kompetencje.

Chyba się udało, bo brand jest rozpoznawalny, ale na pewno dużo pomogło miejsce, czyli Arena Toruń, która jest utożsamiana ze sportem.

To jest sukces i podsumowanie prawie trzyletniej pracy całego zespołu - trenerów, recepcji i niewidocznych ludzi z napisem „obsługa techniczna”. Tak naprawdę wszystko się docierało przez lata. Teraz mogę spokojnie wyjechać na tydzień i wiem, że każdy wie co ma robić. Pod nieobecność będę musiał wykonać tylko pojedyncze telefony i e-maile. To jest fajny dorobek.

Co było najtrudniejsze w tym klubie?

Trzeba było zrobić wszystko od zera. Zaczynaliśmy od logo. Nie było żadnych schematów - obsługi klienta, działania baru, relacji z klientem albo umów. Musieliśmy od początku wykreować każde pole, a potem wprowadzić wszystko w życie.

W Pana przypadku pewnie było to fajne.

Tak. Mogłem wykorzystać swoje doświadczenie z różnych firm. Byłem swego czasu kierownikiem regionalnym sieci sklepów. Tam tworzyłem procedury, a potem je wdrażałem. To były wyzwania, które tak rozwijają i dużo uczą.

Nie było tak, że na czymś Pan się potknął i okazało się, że nie mógł Pan skorzystać z tych wcześniejszych doświadczeń?

Jest bardzo wiele obszarów działań, których klient nie widzi. Musiałbym odsłonić kulisy, ale one nie są potrzebne społeczności naszego klubu. Na pewno trudna i skomplikowana jest praca z ludźmi. To obszar, który cały czas zaskakuje. Kwestie techniczne można rozwiązać, przewidzieć i oprzeć się na specyfikacji. Tego nie możemy zrobić w pracy z ludźmi.

A z czego jest Pan najbardziej zadowolony?

Myślę, że rozpoznawalności marki. Tak naprawdę cały nasz wysiłek to podtrzymanie tego wizerunku. Pomimo konkurencji, staramy się pozostawać rozpoznawalni. Robimy to w różny sposób i w różnym czasie.

Został Pan po raz trzeci ojcem. Tacierzyństwo pomaga?

Pomaga na pewno.

W siłowni Champion rozmawiał Tomasz Kaczyński.

Tymczasem już 6 grudnia w Mikołajki Klub Champion Gym&Fitness obchodzi 3. urodziny. Z tej okazji możecie liczyć na min. koncert quartetu smyczkowego na siłowni, cardiozbój - event sportowy, poczęstunek - tort urodzinowy. W godz. 16-20 degustacje: kuchnia dietyczna ELIT DIET, suplementy - OLIMP, Audi - możliwość "jazdy autami" i darmowa analiza składu ciała - in body 120.

Chcesz być na bieżąco z informacjami z Torunia i okolic? Polub nas na Facebooku


toruń, champion, siłownia w toruniu - komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na ototorun.pl