Aleksandra Iżycka: Wyszłam na zewnątrz

Rozmowy, Aleksandra Iżycka Wyszłam zewnątrz - zdjęcie, fotografia
  • Fotka nr 0 z 4
  • Fotka nr 1 z 4
  • Fotka nr 2 z 4
  • Fotka nr 3 z 4

- Nie ukrywam, że wyszłam na zewnątrz, jestem dostępna. Komunikuję się poprzez media społecznościowe, bo to wygodne dla użytkowników. Spotykam się regularnie z ludźmi prowadzącymi tu biznes. Mam nadzieję, że pomiędzy jednym spotkaniem a drugim zauważalny jest dla nich progres, że coś się zmienia, nie stoimy w miejscu - mówi w wywiadzie dla Oto Toruń dyrektor Biura Toruńskiego Centrum Miasta, Aleksandra Iżycka.

Oto Toruń: Mówi się, że dyrektor Biura Toruńskiego Centrum Miasta jest szefem starówki.  Ma pani poczucie, że jest pani odpowiedzialna za wizytówkę Torunia? Czuje pani na sobie ten ciężar?

Aleksandra Iżycka: Czuję raczej odpowiedzialność, a nie ciężar. I nie uchylam się od odpowiedzialności. Traktuję to jak wyzwanie, któremu trzeba sprostać i – co ważne – nie działam w pojedynkę, lecz z zespołem pracowników, radą społeczną, z przedsiębiorcami ze starówki, przewodnikami turystycznymi, którzy są ambasadorami naszego miasta. Najważniejsza w tej pracy jest umiejętność słuchania, bo ludzie mają świetne pomysły, a wśród różnych wizji można i trzeba znaleźć kompromis.

Trudno było wejść w tę rolę? Wcześniej była pani rzecznikiem prezydenta Torunia.

Zanim podjęłam pracę w samorządzie, prowadziłam działalność gospodarczą, pracowałam w różnych branżach, od farmaceutycznej, poprzez wydawniczą, turystyczną, do wnętrzarskiej. Po ośmiu latach prowadzenia własnej działalności przejście do sektora publicznego było dla mnie ogromną zmianą. Cieszę się, że po sześciu latach cennego doświadczenia – bycia rzecznikiem prezydenta Michała Zaleskiego – mogę współpracować z przedsiębiorcami, bo to jest mi bliskie. 

Od samego początku dążyłam do dialogu, do tego, żeby Biuro było partnerem dla przedsiębiorców. I to chyba się udało. Gdy robimy spotkanie na rozpoczęcie czy podsumowanie sezonu i brakuje miejsc na sali, bo przychodzi niemal sto osób, to serce mi rośnie. Przywiązujemy też dużą wagę do nowoczesnych i efektywnych sposobów komunikacji – poprzez system „Toruń SMS” przedsiębiorcy mają bezpośrednio do ręki informację, że jest spotkanie lub następuje jakaś istotna zmiana. 

Zależy mi, aby budować zaufanie w relacjach między sferą publiczną a prywatną. Doprowadzenie do sytuacji, w której wszystko będzie można załatwić w jednym okienku, to jest na pewno coś, czego wszyscy przedsiębiorcy oczekują.

I oni rzeczywiście mogą to u pani załatwić?

Coraz więcej spraw - tak. Np. zawarcie umów na ogródki czy stoiska możliwe jest do załatwienia w jednym miejscu – w Biurze Toruńskiego Centrum Miasta. Do tego potrzebna była zmiana w przepisach. Wyłączyliśmy część dróg na starówce spod ustawy o drogach publicznych, co pozwoliło w efekcie na wprowadzenie relacji B&B (biznes to biznes), czyli w skrócie mówiąc: umowy cywilno-prawne, faktury, rozliczanie się w jednym okienku. Póki co dotyczy to tych dróg, które nie są drogami publicznymi: Szeroka, Różana, Rynek Staromiejski, Królowej Jadwigi. W tym roku zmienił się również status płyty Rynku Nowomiejskiego, części Chełmińskiej, Żeglarskiej i ulicy Wielkie Garbary. Są to więc główne piesze ciągi turystyczne, wizytówka Torunia.

Pani wcześniejsze doświadczenia biznesowe na pewno pomagają w budowaniu relacji z przedsiębiorcami, ale czy nie powodują też takiej sytuacji, że patrzy pani na całą toruńską starówkę jak na firmę?

Tak.

I jak każdy przedsiębiorca patrzy Pani, ile zarabia teraz, ile może jeszcze zarobić ta firma, na czym może zarobić i ile zyska dzięki temu, że w tej części Torunia coś się zmieni?

Przede wszystkim patrzę na starówkę jak na miejsce, które może występować pod wspólnym szyldem. Miejsce, którym można zarządzać całościowo, uwzględniając oczywiście fakt, że każda z grup, która na starówce funkcjonuje – a mam tu na myśli: mieszkańców, turystów, przedsiębiorców, przewodników turystycznych, właścicieli nieruchomości – ma inne potrzeby. Jednak wspólnymi mianownikiem jest właśnie miejsce. Z takiego założenia wyszliśmy wprowadzając program lojalnościowy, który jest jedynym takim programem w skali kraju. Udało się wdrożyć coś, co wymagało skoordynowania kilkudziesięciu podmiotów na ściśle określonym obszarze, a nie w sieci branżowej. Naszym celem było i jest podniesienie frekwencji na starówce jako miejscu zakupów i spędzania czasu. Nawet operatorzy dużych sieciowych programów lojalnościowych nie mieli wcześniej do czynienia z tego typu ideą. Jestem jednak bardzo wytrwała i ponad półtora roku rozmawialiśmy z przedsiębiorcami na temat programu. W końcu przedsiębiorcy zdecydowali, że chociaż wspólnym mianownikiem jest teren, to zasady promocji każdy przedsiębiorca ustala sam. Stąd na liście punktów partnerskich programu „Moja Staró[email protected]” widnieją różne rabaty w różnych punktach, ustalane indywidualnie przez właścicieli – partnerów programu.

Ilu ostatecznie przedsiębiorców zaangażowało się w realizacje programu lojalnościowego "Moja Staró[email protected]"? 

W programie są obecnie 62 punkty partnerskie. 

Większość z nich zna pani osobiście?

Tak, spotykamy się regularnie raz na kwartał. Poza tym na co dzień komunikujemy się za pomocą grupy dyskusyjnej Moja Staró[email protected] na Facebook'u, która to grupa ma w tej chwili ponad 2700 członków. Tam toczą się niekiedy gorące dyskusje, rodzą się też pomysły, bo każdy ma możliwość zamieszczenia postów ze zdjęciem, zaproponowania jakiegoś rozwiązania. Stąd zaczerpnęliśmy pomysł parkletów, czyli ławek z zielenią. Pojawiły się one już w przestrzeni starówki, są użytkowane przez mieszkańców i turystów. 

Starówka dobrze zarabia?

Przedsiębiorców musiałby Pan zapytać, ile na starówce zarabiają. Twarde dane wskazują, że liczba podmiotów gospodarczych na tym terenie się zwiększyła. A gołym okiem widać, że przybyło kilka nowych punktów gastronomicznych, a co za tym idzie – klientów.

Ale chodzi mi o Biuro Toruńskiego Centrum Miasta. Czy stworzenie Biura, wydzielenie tej przestrzeni, to dochodowe przedsięwzięcie dla miasta? 

To nie jest naszym celem. Zadaniem gminy jest uporządkowanie tej prestiżowej przestrzeni, dbałość o jej dziedzictwo i utrzymywanie jej funkcjonalności. Stawki na wynajem terenu są niższe niż w Krakowie (36 zł/m2) czy w Warszawie (do 45 zł/m2). U nas to jest 20 zł za metr kwadratowy w sezonie wysokim. Ponadto, przedsiębiorcy mogą również korzystać z bonifikaty za wynajem terenu, jeśli np. udostępniają swoje toalety turystom. Wówczas płacą 15% mniej.

A nie jest tak, że co roku wpływy Biura muszą rosnąć? Bez względu na sytuację gospodarczą trzeba zarobić 5, 7% lub więcej niż przed rokiem? 

Obniżenie stawek w 2018 roku oraz wprowadzenie bonifikaty za udostępnianie toalet wskazuje jasno, że nie. W minionym roku (2017) lato było deszczowe i  przedsiębiorcy nie kryli swojego niezadowolenia. Zwrócili się z wnioskiem do prezydenta Michała Zaleskiego, żeby w tych miesiącach, które mają niższe temperatury średnie, stawka za wynajem powierzchni była niższa. Prezydent przychylił się do tego wniosku i stawki obniżył. Naszym celem jest przede wszystkim zaktywizowanie tych, którzy są ze starówką związani i tu prowadzą swój biznes. To oni mają zarabiać, a nie my. Gmina dba o wizerunek i estetykę tej przestrzeni współpracując z przedsiębiorcami. Do tego zostało powołane Biuro.

Wy macie dbać o estetykę całej starówki i o to żeby przyciągała jak najwięcej turystów, a przedsiębiorcom macie umożliwić zarobienie pieniędzy na tym ruchu?

Gmina zainwestowała grube miliony w infrastrukturę, co roku udziela dotacji na remonty prywatnych kamienic, od czterech lat współfinansuje program „Moje podwórko”. Porządkujemy przestrzeń ujednolicając wytyczne dotyczące ogródków gastronomicznych czy stoisk z pamiątkami. Handel obwoźny został ograniczony i teraz sytuacja jest jasna: masz lokal na starówce, działasz przez cały rok, to możesz mieć ogródek i stoisko. Nie masz lokalu? Możesz wynająć. Trzeba było wprowadzić zasady, bo inaczej stałoby to w sprzeczności z aktywizacją gospodarczą podmiotów, które na starówce funkcjonują przez cały rok, płacą podatki i dają zatrudnienie  pracownikom nie tylko w sezonie.

Mam takie wrażenie, że obecnie przedsiębiorcy rzadziej narzekają na starówkę. Rozmawiałem z wieloma z nich i oczywiście wciąż wspominają o zbyt malej liczbie miejsc parkingowych, za to zmienił się sposób mówienia o tej części miasta. Jeszcze w 2014 roku można było znaleźć w gazetach tytuły np. „Starówka umiera”. Dziś chyba nikt rozsądny nie zaryzykuje, by w ten sposób mówić o najstarszej części Torunia. Ma Pani poczucie, że przynajmniej w jakiejś części to pani zasługa?

Nie lubię sobie przypisywać zasług. 

No ok, ale że zrobiła pani w tym czasie coś fajnego coś co zmieniło starówkę? 

Wierzę, że dla jej wizerunku tak. Na pewno też to, że nie jesteśmy dla siebie na starówce anonimowi. Mijamy się na ulicy, mówimy sobie "dzień dobry" i wiemy, że w każdej chwili możemy do siebie zadzwonić. Ja się nie ukrywam. Wyszłam na zewnątrz, jestem dostępna. Komunikuję się poprzez media społecznościowe, bo to wygodne dla użytkowników. Spotykam się regularnie z ludźmi prowadzącymi tu biznes. Mam nadzieję, że pomiędzy jednym spotkaniem a drugim zauważalny jest dla nich progres, że coś się zmienia, nie stoimy w miejscu.

W kwestii aktywizacji gospodarczej obszaru staromiejskiego największym osiągnięciem jest karta "Moja staró[email protected]", którą już ponad 10 tysięcy mieszkańców Torunia nosi w swoich portfelach i która przypomina swoim posiadaczom o tym, że na starówce można ubrać się, zrobić zakupy, zjeść, skorzystać z różnorodnych usług i to w dobrej cenie. Jest to jakiś wymierny efekt, wypracowany wspólnie z przedsiębiorcami. 

Dla posiadacza karty czysty zysk i to z jedną, a nie z kilkoma kartami pod ręką. Bo jeśli pójdzie Pan z taką kartą do restauracji i na rodzinny obiad dostanie 15% zniżki, to czy nie wróci Pan, nie zachęci innych? 

Na pewno też zastanawiacie się, co robić w momentach kryzysowych, a taki kryzys całkiem niedawno mieliśmy. Na starówce po prostu śmierdziało. Jaka jest rola Biura w takich sytuacjach?  

Wstrzymanie wody w strudze, bo to było przyczyną nieprzyjemnych zapachów na jednej z ulic, było konieczne ze względu na prace remontowe prowadzone przy jednym z kościołów. Trzeba było je wykonać i tyle. Nie nazwałabym tego kryzysem, ale raczej koniecznym do wykonania remontem. 

Biuro jest pierwszym punktem kontaktowym w sytuacji awaryjnej. Przekazujemy zgłoszenie użytkowników do odpowiednich osób. Tak jest szybciej i łatwiej dla mieszkańców. Ostatnio np. mieliśmy zgłoszenie dot. wykręconej śruby z pomnika Filutka. Zadzwoniliśmy do odpowiedniego wydziału i awaria została usunięta w ciągu dwóch godzin. Innym razem pieszy przechodzący przez starówkę wszedł do biura i zwrócił uwagę na nieprawidłowo ustawiony nośnik reklamowy. Reakcja była natychmiastowa, nośnik został przestawiony w bezpieczne miejsce.

Właśnie o to mi chodzi. Czy wtedy Biuro Toruńskiego Centrum Miasta przyjmuje na siebie ciężar walki z takim kryzysem? Czy to właśnie w takich sytuacjach to wy reagujecie, staracie się rozwiązać problem i uruchamiacie wszystkie służby?

Tak, to nasza rola skierować sprawę na właściwe tory. Mieszkaniec nie musi wiedzieć, kto czym się zajmuje w mieście. Zgłoszenia ze starówki są ważne z punktu widzenia , bo liczba turystów rośnie, średniorocznie o 150 tysięcy się zwiększa. Jedno z badań przeprowadzonych w czerwcu br., wykazało, że wśród miast weekendowych w Polsce, poza Krakowem, Trójmiastem, Wrocławiem i Warszawą liczy się Toruń. Jesteśmy więc w TOP5 polskich miast. 

Są więc sytuacje, w których działacie ponad strukturami, szybciej, mając świadomość że wpłynie to na wizerunek miasta?

Tak. Idea zarządzania centrum miasta zaczerpnięta z modeli zarzadzania dużymi centrami handlowymi. Powstała jeszcze w latach osiemdziesiątych XX w. w Wielkiej Brytanii jako odpowiedź na postępującą degradację starych śródmiejskich dzielnic. Idea town centre management (TCM) miała być także odpowiedzią na rosnącą konkurencję ze strony centrów handlowych, które stanowiły zagrożenie gospodarcze dla głównych ulic miast oraz starych rynków. 

A jest może starówka, która jest wzorem dla Pani? Chodzi mi o takie miejsce w Europie czy na świecie, które może być inspiracją dla Biura Toruńskiego Centrum Miasta. Ma Pani skąd czerpać wzorce?

Jeśli chodzi o Polskę to było kilka prób stworzenia takich biur. Bełchatów, Łódź czy Gdańsk też zakładały takie biura, ale z tego co wiem, toruńskie jest najdłużej działającym, bo udało się nam przetrwać już 10 lat. 

TCM z założenia powinno się opierać na relacjach nieformalnych i różnić się od tradycyjnego modelu administrowania. Dlatego staram się mieć oczy i uszy otwarte. Czerpię inspirację od ludzi, których spotykam i miejsc, które odwiedzam. Bardzo ciekawym rozwiązaniem, które poznałam w Rotterdamie przy okazji realizacji jednego z projektów, jest strefa Amsterdam Biz. Zrzeszyli się tam przedsiębiorcy, którzy wspólnie chcą zadbać o swoją przestrzeń. Nie mają jednak czasu ani ludzi, żeby zajmować się aranżacją czy infrastrukturą, dlatego ponoszą roczną opłatę i zlecają te zadania władzom miasta. I to działa. 

Kluczem jest jednak konsolidacja. Dlatego od samego początku zachęcałam przedsiębiorców, mieszkańców starówki, żeby działali razem w poczuciu odpowiedzialności za tę wspólną przestrzeń.

Chyba się udało coś zmienić i widać to na starówce. Coraz częściej słychać nie "Ja", tylko "My".

No właśnie zamiana "Ja" na "My" była dla mnie bardzo istotna. Jeśli to się daje zauważyć, to dla mnie jest to duży sukces. W dobrze rozwijających się miastach i społeczeństwach tak właśnie jest. Nie można się separować, bo to jest krótkowzroczne. 

Czyli to my możemy być teraz inspiracją dla innych, wzorem?

Mam nadzieję, że tak. Jesteśmy miastem z ogromnym potencjałem. Mamy niesamowite dziedzictwo kulturowe, uniwersytet z potencjałem badawczym i kapitał ludzki. W rankingach miast zrównoważonych jesteśmy wysoko. Całkiem niedawno wspólnie z naukowcami z UMK, wydaliśmy „Leksykon współczesnego miasta”. Przygotowując ten leksykon autorzy sami stwierdzili, że większość przykładów pojęć zrównoważonego miasta jesteśmy w stanie zilustrować przykładami z Torunia.

Teraz po zmianach na starówce najważniejszy jest pieszy. To też sporo zmieniło. 

Według badań przeprowadzonych w kanadyjskim Toronto to właśnie pieszy jest klientem centrum miasta, a nie kierowca. Osoby parkujące w centrum to głównie Ci dojeżdżający do pracy lub miejsca zamieszkania. Badania pokazały również, że tylko 4% klientów sklepów stanowią kierowcy. Natomiast aż 53% dociera do centrum na własnych nogach lub transportem publicznym (22%). Turyści w większości przyjeżdżają do nas autokarami, pozostawiają środki transportu na obrzeżach miasta i poruszają się pieszo, a są tymi klientami, którzy zostawiają u nas najwięcej pieniędzy. Innymi słowy: zakupy to domena pieszych.

A co jest według Pani największym problemem starówki, za który trzeba się zabrać w najbliższym czasie?

Na pewno wyzwaniem, które już podjęliśmy i staramy się zaradzić, jest zatrzymanie mieszkańców starówki. Doprowadzenie do sytuacji, w której ludzie będą chcieli tu mieszkać. Bez mieszkańców nie będzie tego kolorytu lokalnego, starówka zmieni się w komercyjną przestrzeń. 

Wiele kamienic zamienia się w apartamentowce dla turystów. Można temu zaradzić?

Jako gmina jesteśmy właścicielem zaledwie 41 spośród ponad 1200 budynków na starówce. A zatem to prywatni właściciele kamienic decydują, na co przeznaczają swoją własność. Natomiast celem przygotowanego właśnie miejscowego planu zagospodarowania dla obszaru zespołu staromiejskiego jest zrównoważony rozwój starówki. Plan ma umożliwić rozwój tej części miasta jako atrakcyjnej strefy usługowej i mieszkaniowej dla mieszkańców Torunia.

A jakie są obecnie relacje Biura z mieszkańcami starówki?

Mieszkańcy na pewno mają inne potrzeby niż przedsiębiorcy. Przeszkadza im hałas, chcą wyjść z psem, na zakupy, spać spokojnie. Wychodząc im naprzeciw już w ubiegłym sezonie przenieśliśmy scenę letnią z Rynku Staromiejskiego na barkę na Wiśle. Oczywiście trzeba pamiętać, że w centrum miasta żyje się inaczej niż na obrzeżach, niezależnie od tego czy  jest to Mediolan, Kraków czy Toruń. Każdy indywidualnie podejmuje decyzję o miejscu zamieszkania. Znam osobiście mieszkańców, którym żyje się tu dobrze i nie chcą słyszeć o przeniesieniu się poza starówkę.

Pani osobiste życzenie dotyczące starówki i pracy w Biurze Toruńskiego Centrum Miasta? 

Chciałabym, żeby toruńska starówka nadal się zmieniała na lepsze. Żeby było to miejsce dialogu z mieszkańcami, przedsiębiorcami i wszystkimi zainteresowanymi życiem i działalnością w centrum miasta.

W restauracji hotelu Filmar rozmawiał Tomasz Kaczyński.

Reklama

Aleksandra Iżycka: Wyszłam na zewnątrz komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez ototorun.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Tub Tomasz Urbański z siedzibą w Toruń 87-100, Winnica 41

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"