8°C bezchmurnie

DVJ Rocco, 15 lat w akcji. Rozmawiamy z Rafałem Jasińskim

dj rocco rozmawia

Znajomi mówią o nim "Znany Lobbysta Rocco". To dlatego, że jak się zapali do jakiejś idei, to potrafi zmobilizować wszystkich, którzy mogą mu pomóc ją zrealizować. DJ, DVJ, organizator eventów. Gra już od 15 lat i jak na razie nie tęskni za wygodną kanapą.

OtoToruń: Skąd się wzięła ksywa Rocco?

Ha! To od znanego aktora filmów dla dorosłych Rocco Siffredi.

Oglądałeś go w tych filmach i stwierdziłeś że chciałbyś być taki jak on?

Oglądałem, miałem w głowie parę innych ksywek, ale ostatecznie wybrałem Rocco. Mam na imię Rafał , Rocco też jest na „r”. Aktor Rocco jest postacią rozrywkową, więc pomyślałem, że będzie do mnie pasowało (śmiech) . Ta ksywa świetnie zdała egzamin, bo jeżdżąc po klubach dość szybko przekonałem się, że wpada innym w ucho nie tylko to co gram, ale i mój pseudonim. No i wszyscy domyślali się skąd się wzięła. Po prostu ta ksywa działa.

Także na kobiety?

Też (śmiech), chociaż to generalnie dobry wstęp do rozmowy z każdym kogo nie znasz, bo często zaczynamy od wyjaśnienia sobie genezy ksywki Rocco i już jest zabawnie. Robi się dobra atmosfera. Uważam, że to był strzał w dziesiątkę.

Dawno, dawno temu spotkaliśmy się w Radiu Gra. Tam pojawiałeś się przy okazji różnych programów, ale też dosyć szybko zacząłeś grać na imprezach. Najwcześniej chyba w Misiu? Tam grałeś już jako Rocco?

Tak. Najpierw przychodziłem do Misia jako gość na imprezy Zbyszka Całbeckiego, bardzo fajnego klimatycznego dj’a, dzięki któremu złapałem taką „zajawkę” na granie, żeby robić takie fajne imprezy jak on. Tam też poznałem właścicieli klubu Jacka Bryndala i Piotra Wysockiego, którzy dali mi szanse pokazania się w tym klubie. Spodobało im się i tam właśnie w Misiu zaczynałem jako rezydent, grając 3 razy w tygodniu. W sumie aż przez cztery lata. To był w tamtych czasach chyba najlepszy klub w Toruniu, jeśli chodzi o frekwencje i klimat. Wtedy chodziły tam tłumy.

No tak ale potem były następne kluby. Chyba w większości toruńskich klubów grałeś ? Któryś z nich jeszcze zapamiętałeś jako ważny dla Ciebie i dla tego co robisz do dziś?

Takim przełomem w Toruniu jeśli chodzi o kluby było powstanie klubu Hipnoza. Ten klub wniósł wiele nowego zarówno pod względem wystroju wnętrza, całej oprawy jak i sposobu funkcjonowania na rynku. To był chyba pierwszy klub w Toruniu, który wprowadził selekcję na bramce. Był odważny w tym co robił, nowoczesny i jak na tamte czasy to było takie "wow" w Toruniu. Hipnoza sporo zmieniła na rynku klubowym w naszym mieście. To był spektakularny sukces i pięć lat dominacji, jeśli chodzi o klubową rozrywkę w Toruniu.

Ale też bardzo mocno kojarzony jesteś z klubem Moskwa.        

Tam pojawiałem się najpierw głównie ze względu na to, że robiłem fotorelacje z imprez dla Wirtualnego Torunia, w którym też wówczas pracowałem. Doś szybko poznałem właściciela Moskwy Andrzeja Wójcika i namówiłem go na realizację większego projektu klubowego, który od jakiegoś czasu chodził mi wtedy po głowie pod nazwą Full Moon House. Andrzej zaufał mi i pozwolił zrobić ten projekt właśnie w Moskwie i po tej imprezie, która okazała się bardzo udana Andrzej przekonał się, że to co robię ma sens i tak się ta nasza współpraca zaczęła zacieśniać. Trwała przez całe lata. W sumie zaprzyjaźniliśmy się, ale też chcę powiedzieć, że Andrzej mi dużo pomógł. To dzięki niemu zacząłem grać z teledysków. Bardzo mnie do tego namawiał i pomógł  w przygotowaniu sprzętowym. To było coś co się ludziom bardzo podobało tworzyło jeszcze lepszy klimat podczas imprez.

To był też przełom w tej twojej klubowej drodze bo chyba wtedy przestałeś mówić, że jesteś dj Rocco i konsekwentnie zacząłeś promować swoje imprezy jako DVJ Rocco. Czyli facet nie tylko od miksowania muzyki, ale i obrazków.

Tak, starałem się czymś wyróżnić a granie z videoclipów było w Polsce czymś nowym. Natchnęli mnie do tego dwaj koledzy z Poznania, którzy byli pionierami takiego grania w naszym kraju, a ja byłem pionierem takiego sposobu robienia imprez w Toruniu.        

I to był też wstęp do tego w czym zacząłeś się potem specjalizować, czyli w  mash upach.

Tak to mnie strasznie nakręciło. Miksowanie obrazów, muzyki, granie kilku numerów w jednym.

Jako postać już rozpoznawalna w Toruniu stałeś się jeszcze bardziej popularny za sprawą programów jakie pojawiły się w Radiu Gra. To trwało przez 5 lat Od tego czasu  byłeś praktycznie już tylko kojarzony z mash upem. Dalej w tym tkwisz?

Tak (śmiech). To oczywiście zależy od tego jaką imprezę gram, ale dalej lubię mash upy.

Lubisz też angażować się w inne przedsięwzięcia niż tylko muzyczne. Przez kilka lat brałeś udział w organizacji imprez na Motoarenie. Catering, eventy towarzyszące meczom Unibaxu czy choćby strefa kibica podczas Speedway Grand Prix. Więcej! Robiłeś też spektakularne pokazy Mody przy fontannie Cosmopolis.

Tak to projekt Cosmic Night. Lubię, jak wciąż dzieje się coś nowego. Tym czymś nowym dla mnie w pewnym momencie była organizacja pokazu mody. Ale chciałem zrobić coś naprawdę mocnego i zupełnie inaczej. Każdy komu o tym mówiłem pukał się w czoło, gdy wskazywałem miejsce, w którym chciałbym ten pokaz zorganizować a chodziło mi o fontannę Cosmopolis. Ludzi mi odradzali, mówili, że to nie wyjdzie. To mnie nawet jeszcze bardziej zmotywowało do tego. żeby ten pokaz zorganizować i udało się. Zrobiłem dwie edycje Cosmic Night przed fontanną Cosmopolis, a to z kolei zwróciło na mnie uwagę ludzi odpowiedzialnych za Klub Sportowy Unibax. Uznali, że warto mnie zaangażować do eventów sportowych, czy organizacji strefy VIP na Motoarenie. Nie tylko podczas meczów klubowych, ale też podczas Speedway Grand Prix w Toruniu.

Moda, sport, muzyka nawet rynek nieruchomości bo na tym polu również działasz od lat. Człowiek orkiestra. Zakładam nawet, że dopiero ta rozmowa z Tobą może uświadomić wielu ludziom czym się zajmowałeś przez te lata w Toruniu. Jednak z muzyką i imprezami muzycznymi jesteś najsilniej kojarzony. Gdzie teraz po tych 15 latach grasz najczęściej?

Najczęściej  gram teraz w Warszawie, w kilku tamtejszych klubach. Tam najczęściej można mnie spotkać od września do czerwca. Ale tak naprawdę to jeżdżę po całej Polsce. Bywam w Łodzi, w Lublinie. W wielu miastach w Polsce. W sezonie letnim najczęściej można mnie spotkać w Trójmieście, głównie w  Sopocie. Tam na wakacje przenosi się zabawa, nad morze więc i ja tam jestem.

A Ty drogi jesteś?

(śmiech). Dobre rzeczy kosztują. Trzeba się cenić w życiu, ale moja stawka w niczym nie odbiega od stawek, jakie mają inni Dj’e. Staram się też nie przesadzać i profesjonalnie podchodzić do tej roboty, która jest wciąż dla mnie tak naprawdę dobrą zabawą.

Gdzieś poza Polską też grałeś?  

Brałem udział w projekcie „Snow Show” na stokach w Alpach Szwajcarskich i miałem też okazję zagrać w Saint-Tropez, było to bardzo fajne doświadczenie.

Jak po tych 15 latach oceniasz toruńską scenę klubową? Jak się zmieniła?

Zmieniło się w tym czasie bardzo dużo. Sprzętowo, chociażby to są ogromne zmiany. 15 lat temu to był zupełnie inny sprzęt, z którego się korzystało. Dziś narzędzia są o wiele lepsze w tym warsztacie. Wiele się też zmieniło, jeśli chodzi o kluby powstały takie jak Arsenał i Stars. To powoduje, że dziś śmiało można powiedzieć o tym, że imprezy w Toruniu są równie dobre jak te organizowane w Sopocie czy w Warszawie.  Bez kompleksów i na wysokim poziomie zabawisz się dziś w Toruniu.

Czego życzysz sobie na kolejne 15 lat?

Za 15 lat pewnie nie będę już grał, ale na pewno chętnie będę brał udział w imprezach od czasu do czasu. Za to na pewno będę żył spokojniej.

Rozmawiał Tomasz Kaczyński.

dj rocco - komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na ototorun.pl